Kadra narodowa w slalomie wykuwała formę w Londynie

Najlepsi polscy specjaliści od slalomu kajakowego przez ostatnie dni przed startem Pucharu Świata szlifowali formę na zgrupowaniu w Londynie. W brytyjskiej stolicy trenowała m.in. Aleksandra Stach.

Biało-czerwoni na obozie w Anglii ćwiczyli, aby przygotować jak najlepszą dyspozycję na zbliżające się za kilka tygodni III Igrzyska Europejskie Kraków-Małopolska 2023 (26 czerwca – 2 lipca) oraz czekające ich pod koniec sezonu mistrzostwa świata (19-24 września).

– Obiekt, na którym pływaliśmy, był wymagający pod względem fizycznym i technicznym. To jeden z trudniejszych torów, na jakich pływałam. Jesteśmy teraz w okresie bezpośredniego przygotowania pod start w Krakowie. Łatwo nie jest, ale wiem, że taki trening jest potrzebny. Jak na londyńskie klimaty deszcze nas omijały – mówi 23-letnia Stach, która w swoim rodzinnym mieście postara się o jak najlepszy wynik.

Nasi slalomiści w przyszłym tygodniu wystartują w inauguracyjnym PŚ w Augsburgu (2-4 czerwca).

Maciej Mikołajczyk, Biuro Prasowe PZKaj

Siedem medali Polaków w drugim dniu PŚ w Poznaniu!

Polscy kajakarze zdobyli siedem medali w sobotnich finałach podczas Pucharu Świata w Poznaniu. Na Malcie na najwyższym stopniu podium stawały kobiece osady K2 200 metrów i K4 500 metrów, a także Katarzyna Kołodziejczyk w K1 200 metrów oraz nasi kanadyjkarze w C4 500 metrów.

Pierwszym z naszych zawodników (partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO) startujących w sobotę w biegu medalowym była Dorota Borowska. Czwarta zawodniczka C1 200 metrów kobiet na igrzyskach olimpijskich w Tokio uplasowała się tuż za podium tej konkurencji. Zwyciężyła Ukrainka Liudmiła Luzan przed Chinkami Wenjun Lin i Changwen Shuai.

Chwilę po Borowskiej popłynęła kajakarka Katarzyna Kołodziejczyk i to właśnie ona wywalczyła pierwszy dla Polski medal PŚ w ten weekend. Zawodniczka Zawiszy Bydgoszcz była najszybsza w konkurencji K1 200 metrów, by parę minut później dołączyć do Justyny Iskrzyckiej w rywalizacji dwójek na tym dystansie. W finałowej walce K2 200 metrów zwyciężyły jednak inne Polki. Duet Martyna Klatt i Helena Wiśniewska w znakomitym stylu, z blisko sekundową przewagą wygrał wspólnie swój pierwszy finał w PŚ. Kołodziejczyk z Iskrzycką przypłynęły jako czwarte.

– Jesteśmy bardzo zadowolone. Wiemy, gdzie zostały przez nas popełnione najmniejsze błędy, z których musimy wyciągnąć wnioski. Pełne energii i wyczekiwania jesteśmy w gotowości na niedzielny finał K2 500 metrów – mówi Wiśniewska, która z Klatt pływa w jednej osadzie od tego sezonu. – Z Martyną bardzo dobrze się dogadujemy. Zaczynamy się docierać w łódce, bo wspólnie pływamy dopiero od trzech tygodni. Poznajemy się, aby stanowić jedną osadę, w której każde pociągnięcie wiosłem będzie równe. Skupiamy się na tym sezonie i wyznaczonych celach. Chcemy być jeszcze szybsze, a tak naprawdę co przyniesie kolejny olimpijski rok, tego jeszcze nie wiemy – dodaje.

Swój drugi w tym roku medal PŚ w C1 1000 metrów zdobył Wiktor Głazunow. Aktualny czterokrotny mistrz Polski prowadził niemal przez cały dystans, jednak na finiszu stracił pierwsze miejsce na rzecz Słowaka Martina Fuksy. Polscy kanadyjkarze świetnie spisali się również w C2 1000 metrów. Podobnie jak w Szeged, na podium zameldowali się Dominik Nowacki i Łukasz Witkowski. Po srebrnym medalu na Węgrzech tym razem przyszła kolej na brąz. Czwarte miejsce w finale A zajęli natomiast Kacper Sieradzan i Adrian Kłos.

– Początek biegu układał się zgodnie z założeniami. Sądziłem, że w drugiej części dystansu, gdy rywale osłabli, uda się nam wykorzystać zapas energii i przejście przeciwników – relacjonuje Witkowski. – Cieszymy się z tego medalu, bo nie zawsze jest łatwo go zdobyć, zwłaszcza gdy konkurencja jest na równym poziomie. Oczywiście, liczyłem na troszkę więcej, jednak jeszcze nie umiemy w pełni tego pokazać. Musimy jeszcze popracować, aby spełnić nasze marzenia podczas mistrzostw świata w Duisburgu – uzupełnia.

Znów na szczycie PŚ w rywalizacji K4 500 metrów znalazły się Polki. „Atomówki” trenera Tomasza Kryka w składzie Karolina Naja, Anna Puławska, Adrianna Kąkol i Dominika Putto nawiązały do zeszłorocznej formy i po zaciętej walce do ostatnich metrów pokonały Chinki. Tym samym dla grupy kajakarek był to trzeci medal podczas drugiego dnia PŚ w Poznaniu.

– Uspokajałem wszystkich przed pierwszym PŚ w Szeged, że jeszcze nie będziemy w formie pozwalającej na równorzędną walkę z najlepszymi. Złote medale zawsze cieszą, ale należy pamiętać, że to tylko pewien etap w przygotowaniach do igrzysk olimpijskich i MŚ w Niemczech. Na pewno ten PŚ jest nieco słabiej obsadzony niż ten sprzed dwóch tygodni w Szeged. Udało się jednak pokonać Chinki, które wygrały pierwsze zawody na Węgrzech. Również postawa Kasi Kołodziejczyk oraz dwójki Martyny Klatt i Heleny Wiśniewskiej w wyścigach sprinterskich pokazuje, że cały czas zmierzamy w dobrym kierunku – uważa Tomasz Kryk.

W finale A zameldowali się także nasi kajakarze. Męska osada K4 500 metrów w składzie Jakub Stepun, Bartosz Grabowski, Sławomir Witczak i Jakub Michalski jako trzecia pokonała linię mety w półfinale, a w biegu medalowym zajęli piątą lokatę. Tą samą pozycję w finale B druga z polskich czwórek, a trzeci w finale B K1 1000 metrów był inny z kajakarzy – Rafał Rosolski.

Dwa medale niejako „z urzędu” za start w finale dopisały nasze dwie męskie osady C4 500 metrów. W mocno okrojonym biegu medalowym czwórka Aleksander Kitewski, Arsen Śliwiński, Łukasz Witkowski i Oleksii Koliadych wygrała przed Juliuszem Kitewskim, Adrianem Kłosem, Kacprem Sieradzanem i Krystianem Hołdakiem. Dwie dwójki biało-czerwonych zobaczyliśmy także w finale A C2 200 metrów pań. Piąte były Magda Stanny i Patrycja Mendelska, a na siódmej pozycji uplasowały się Kaja Lach i Justyna Dorozińska.

Biało-czerwoni wspierani przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. łącznie zdobyli w sobotę siedem krążków – cztery złote, dwa srebrne i jeden brązowy, dzięki czemu prowadzą w klasyfikacji medalowej PŚ w Poznaniu. Jedną z osób, które dekorowały i podziwiały wspaniały występy medalistów na Malcie, był prezydent miasta Poznania Jacek Jaśkowiak.

– PŚ w Poznaniu to doskonała forma promocji miasta i jednego z najlepszych na świecie torów w kajakarstwie czy wioślarstwie. Jestem dumny z tego, że najlepsi zawodnicy na świecie mogą tutaj rywalizować przy pięknej pogodzie i dopingu publiczności – nie ukrywa Jaśkowiak. – Na pewno będziemy się starali, aby Malta dalej była najlepszym torem w Europie i jednym z najlepszych na świecie. Oczywistym jest dla nas, że będą potrzebne kolejne inwestycje. Dokonaliśmy zakupu siedmiu hektarów po to, aby w tym zakresie możliwe były drobne korekty na potrzeby zawodów najwyższej rangi. Nasza współpraca z Polskim Związkiem Kajakowym jest wzorcowa. Gdy była pandemia, a w innych krajach pojawiły się problemy organizacyjne, wspólnie byliśmy w stanie przygotować zawody. Z pewnością będziemy wypatrywać kolejnych, jeszcze ważniejszych imprez w naszym mieście – dodaje prezydent Poznania.

W popołudniowej sesji eliminacyjnej biało-czerwoni walczyli o awans do niedzielnych biegów medalowych. Bezpośredni awans do finałów A wywalczyli m.in. Oleksii Koliadych, Patrycja Mendelska i Justyna Dorozińska w C1 500 metrów, Aleksander Kitewski i Norman Zezula oraz Głazunow i Tomasz Barniak w C2 500 metrów. Pewne udziału w ścisłym finale K2 500 metrów są także Naja i Puławska, które wygrały swój półfinał.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Świetny początek PŚ w Poznaniu w wykonaniu Polaków!

W piątek w Poznaniu wystartował Puchar Świata w kajakarstwie. Polska reprezentacja w pierwszym dniu zawodów na Malcie pokazała kawał dobrego ścigania. Do finałów A awansowali m.in. kobieca osada K4 500 metrów, Martyna Klatt i Helena Wiśniewska w K2 500 metrów czy Wiktor Głazunow w C1 1000 metrów.

Na torze regatowym Malta w stolicy Wielkopolski blisko 400 kajakarzy z 44 krajów rywalizuje o kolejne w tym sezonie punkty Pucharu Świata. Inauguracja tegorocznego cyklu sprzed dwóch tygodni w węgierskim Szeged wypadła okazale dla kadry biało-czerwonych wspieranych przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. Polacy na Węgrzech zdobyli osiem medali, a w kilku kolejnych konkurencjach spisali się naprawdę obiecująco. Jeszcze lepiej ma być w Poznaniu. Nasze reprezentacje w sprincie kajakowym liczą, że przed własną publicznością uda się nawiązać do zeszłorocznej edycji PŚ w stolicy Wielkopolski. Wtedy Polacy zdobyli aż osiemnaście krążków, z czego cztery razy meldowali się na najwyższym stopniu podium.

– Towarzyszą nam olbrzymie emocje, że możemy gościć tylu znakomitych sportowców. Mamy też nadzieję, że poznańska woda po raz kolejny poniesie naszą reprezentację po same medale – wierzy Joanna Rzepka, sekretarz generalna Polskiego Związku Kajakowego, organizatora PŚ w Poznaniu, która wskazuje, iż to nie koniec wielkich kajakarskich wydarzeń w tym mieście. – Kolejne lata aż do 2026 roku są mocno zaplanowane pod znakiem międzynarodowych zawodów. Jeszcze w tym roku w Poznaniu odbędzie się Turniej Nadziei Olimpijskich. W 2024 i 2025 roku mamy następne PŚ w sprincie kajakowym. W przyszłym roku zorganizujemy też mistrzostwa świata w maratonie kajakowym, a w 2026 roku czekają nas mistrzostwa świata seniorów w sprincie kajakowym. Rola Poznania w światowym kajakarstwie zdecydowanie wzrosła, w czym duży udział władz miasta, które mocno inwestują w tor regatowy – dodaje.

W pierwszym dniu PŚ w Poznaniu nasi zawodnicy pokazali się ze znakomitej strony. W porannej rywalizacji w K1 200 metrów kobiet najlepsza w biegu eliminacyjnym była Katarzyna Kołodziejczyk. Druga w swoim wyścigu kwalifikacyjnym C1 200 metrów była zaś Dorota Borowska. W dwójce na tym dystansie ponownie świetnie spisali się Dominik Nowacki i Łukasz Witkowski. Srebrni medaliści PŚ z Szeged przekroczyli linię mety jako drudzy w swoim biegu eliminacyjnym, dzięki czemu podobnie jak pozostali wymienieni Polacy, są pewni udziału w sobotnim finale A. Z kolei awans do sobotnich półfinałów wywalczyli Julia Olszewska, Piotr Morawski (oboje K1 200 m) czy Magda Stanny (C1 200 m)

Na koniec przedpołudniowej sesji awans do finału A wywalczała nasza żeńska osada K4 500 metrów. Biało-czerwona czwórka w mistrzowskim składzie Karolina Naja, Anna Puławska, Adrianna Kąkol i Dominika Putto (partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO) pewnie wygrała swój bieg, uzyskując najlepszy czas sesji eliminacyjnej (1:33.37). Do sobotnich półfinałów awansowała natomiast druga z kobiecych osad z kadry młodzieżowej (Zuzanna Błażejczak, Sandra Ostrowska, Julia Krajewska, Julia Olszewska), a także męskie czwórki. Trzecia w swoim biegu była pierwsza męska osada K4 500 metrów. Kwartet Jakub Stepun, Bartosz Grabowski, Sławomir Witczak i Jakub Michalski przypłynął tuż za plecami Litwinów, zwycięzców ostatniego PŚ w Szeged, oraz Chińczyków.

– Na pewno wszyscy czekaliśmy na start w kraju. Wydaje mi się, że zawodnicy również są zadowoleni, że możemy startować w Polsce w dobrych warunkach – uważa Ryszard Hoppe, trener reprezentacji Polski kajakarzy. – Dla nas ten PŚ też jest ważny, aby zobaczyć, jak reagują osady w zmienionych składach. Dla młodzieżowej czwórki był to pierwszy taki start. Z kolei w pierwszej seniorskiej osadzie mieliśmy trochę perypetii zdrowotnych, przez co nie było wielu wspólnych treningów. Uważam, że to pierwsze przetarcie nie było najgorsze, osiągnęliśmy siódmy czas przedbiegów. Mam nadzieję, że z biegu na bieg będzie coraz lepiej – liczy doświadczony szkoleniowiec.

Popołudniową sesję zainaugurowały półfinały jedynek kanadyjkarzy i kajakarzy na 1000 metrów. Do sobotniego finału C1 1000 metrów awansował Wiktor Głazunow, a do finału C2 na tym dystansie – Kacper Sieradzan i Adrian Kłos. Pierwszy z nich, zawodnik AZS AWF Gorzów Wielkopolski, w znakomitym stylu wygrał swój półfinał i tym samym otworzyła się przed nim szansa na drugi w tym sezonie indywidualny medal PŚ w tej konkurencji. Ponadto, Głazunow wraz z Tomaszem Barniakiem awansowali z drugiej pozycji do sobotniego półfinału C2 500 metrów. Przed dwoma tygodniami w Szeged nasi wicemistrzowie świata byli dopiero siódmi, ustępując m.in. Aleksandrowi Kitewskiemu i Normanowi Zezuli, którzy z kolei w Poznaniu również byli drudzy w swoim wyścigu.

– To bardzo udany start na 1000 metrów i z pewnością cieszy, że odchodzi mi walka w półfinale. Wyniki pokazują, że koncepcja trenera idzie w dobrym kierunku. Jestem lepiej przygotowany do sezonu niż w poprzednich latach. Chociaż od paru lat jestem w czołówce, to dopiero w Szeged zdobyłem swój pierwszy medal PŚ na dystansie 1000 metrów. Liczymy na to, że mój poziom sportowy jeszcze ruszy do góry – wyraża nadzieję Głazunow, który wraz z Barniakiem zamierzają odzyskać pozycję liderów krajowej stawki w C2 500 metrów. – Z jednej strony cieszymy się, że jest druga bardzo dobra dwójka, bo dzięki Olkowi i Normanowi także nasz poziom będzie wzrastał. Pierwszą rywalizację na Węgrzech przegraliśmy, natomiast w Poznaniu chcemy pokazać, na co nas stać i nie popełnić tych błędów, co w Szeged – dodaje.

Polacy za sprawą naszych kajakarek błyszczeli też w kolejnych piątkowych wyścigach. W jednym z biegów w K2 500 metrów byliśmy świadkami pojedynku reprezentacyjnych koleżanek. Lepiej od mistrzyń świata Nai i Puławskiej spisały się Martyna Klatt i Helena Wiśniewska.

– To dobrze, że trafiła nam taka osada jak Martyna i Helena. Chcąc zrobić sześć kwalifikacji olimpijskich, potrzebujemy nowych nazwisk. Cieszymy się, że dziewczyny demonstrują wysoki poziom. My z Karoliną potrzebujemy czasu, aby wrócić na dawny poziom i się zgrać. Im więcej wyścigów przepłyniemy, tym się rozkręcamy. Plusem dla nas jest fakt, że popłyniemy także w półfinale – mówi Puławska, który po słabszym występie w krajowych regatach kwalifikacyjnych w Wałczu powoli odbudowuje wysoką dyspozycję. – Myślę, że wychodzę na sportową prostą. Wydaje mi się, że w tym roku potrzebuję więcej czasu, aby się rozkręcić. Zeszły sezon był wyjątkowo szybki i te rezultaty faktycznie dużo lżej przychodziły. W tym sezonie mamy kwalifikacje olimpijskie, cały świat jest bardzo dobrze przygotowany. My stopniowo się przygotowujemy tak, żeby na MŚ w Duisburgu pokazać jak najlepszą formę – argumentuje 27-latka.

Ponadto, awans do sobotnich półfinałów K1 500 metrów uzyskali Justyna Iskrzycka i Sandra Ostrowska oraz Przemysław Korsak i Piotr Morawski, a w C1 500 metrów – Patrycja Mendelska, Justyna Dorozińska, Oleksii Koliadych i Arsen Śliwiński. Przepustki do biegów o finały K2 500 metrów mężczyzn wywalczyli zaś Wojciech Pilarz i Wiktor Leszczyński oraz Stepun i Grabowski.

Początek sobotnich zmagań w PŚ w Poznaniu na torze regatowym Malta od godziny 9:00. Wstęp na zawody jest bezpłatny. Transmisja finałowych, medalowych biegów od godziny 11:00 na antenie TVP Sport.

W piątek w Poznaniu rusza PŚ w sprincie kajakowym. Polacy liczą na kolejne medale

Od piątku w Poznaniu najlepsi sprinterzy kajakowi powalczą w drugim w tym sezonie Pucharze Świata. Przed własną publicznością na torze regatowym Malta biało-czerwoni mają ochotę na kolejne medale w tym cyklu.

Premiera tegorocznego PŚ na Węgrzech udzieliła trenerom polskiej reprezentacji pierwszych odpowiedzi na nurtujące pytania. Zgodnie z przewidywaniami część biało-czerwonych jeszcze nie demonstrowała formy, do jakiej przyzwyczaiła nas w zeszłym roku, ale i tak nasza kadra wspierana przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. wróciła do kraju z ośmioma medalami.

– Jadąc do Szeged, wiedzieliśmy, że jeszcze nie jesteśmy w formie startowej. Po pierwsze, późno rozpoczęliśmy sezon eliminacjami, a po drugie, pogoda w Polsce nie sprzyjała treningom w K4 500 metrów. Pokazaliśmy jednak potencjał – przypomina Tomasz Kryk, opiekun reprezentacji Polski kajakarek. Złoto jako jedyna z Polaków zdobyła Dominika Putto. Wśród kajakarek drugie w stawce w K2 500 metrów były Martyna Klatt i Helena Wiśniewska oraz Justyna Iskrzycka w K1 1000 metrów, a brąz w tej ostatniej konkurencji wywalczyła Anna Puławska. W Poznaniu obejrzymy kobiece, olimpijskie osady w dawnym składzie. W K2 i K4 500 metrów znów zobaczymy Puławską, która wraz z koleżankami sięgnęła w 2022 roku po tytuły mistrzyń świata i Europy w tych konkurencjach. – Ania w poprzednich sezonach raczej uzyskiwała wysoką dyspozycję na przełomie czerwca i lipca, czyli na najważniejsze zawody. Na Malcie chcemy sparować ze sobą dwie nasze dwójki (Puławska popłynie z Nają, a Klatt z Wiśniewską), aby zobaczyć, jakie mają miejsce w Europie – dodaje Kryk.

Kolejne cztery krążki w Szeged zdobyli nasi kanadyjkarze. Srebra wywalczyli Norman Zezula w C2 500 metrów mężczyzn z Aleksandrem Kitewskim oraz w mikście na tym dystansie z Julią Walczak, a także Łukasz Witkowski i Dominik Nowacki w C2 1000 metrów. Brąz w C1 1000 metrów zgarnął zaś Wiktor Głazunow. – Na Węgrzech liczyliśmy na więcej ze strony naszych pań, dlatego w Poznaniu powalczą one w nowych osadach C2 500 metrów. Sylwia Szczerbińska pojedzie z Braun, a Julia Walczak popłynie z Kasią Szperkiewicz. W C1 i C4 na dystansie 500 metrów zobaczymy natomiast m.in. Oleksija Koliadycha, mistrza świata w C1 200 metrów. Do starej łódki w C2 500 metrów wracają Głazunow i Tomek Barniak, wicemistrzowie świata w tej konkurencji – przedstawia Marek Ploch, szkoleniowiec reprezentacji Polski kanadyjkarzy.

Zbliżający się Puchar Świata to kolejna impreza z tego cyklu, która zostanie rozegrana w Poznaniu. Na starcie pojawi się ponad 400 zawodników z 44 krajów. Biało-czerwoni wystawią na Malcie blisko 40-osobową reprezentację. Ruszający w piątek PŚ to nie koniec dużych międzynarodowych, kajakarskich wydarzeń w stolicy Wielkopolski – Poznań we wrześniu będzie gospodarzem prestiżowych Nadziei Olimpijskich. W 2024 i 2025 roku kajakarze znów powalczą w ramach PŚ, a w 2026 roku na Malcie odbędą się mistrzostwa świata seniorów.

– PŚ w Poznaniu pojawia się regularnie od kilku lat, a przyznawanie nam prawa do organizacji kolejnych pokazuje, że dobrze wypadamy jako gospodarze. Międzynarodowa Federacja Kajakowa (ICF) docenia nasze starania, stąd nasze aplikacje spotykają się z pozytywnym odbiorem u jej władz – dopowiada Grzegorz Kotowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego.

Z możliwości startu przed własną publicznością cieszą się polscy kajakarze (partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO). W poprzednim roku biało-czerwoni błyszczeli na Malcie, zdobywając aż osiemnaście medali, z czego czterokrotnie stawali na najwyższym stopniu podium w konkurencjach na 500 metrów.

– Przede wszystkim logistycznie jest nam bardzo fajnie. Nie tracimy czasu na dojazdy i przeloty, więc mamy malutką przewagę nad konkurencją. Co najważniejsze, na Malcie będą nasi kibice, którzy nas wspierają. Fanów kajakarstwa jest coraz więcej, nie tylko tych z grona naszych rodzin czy przyjaciół. Zależy nam, żeby dobrze się zaprezentować i dać kibicom te emocje – mówi Karolina Naja.

– Kilkukrotnie miałem okazję startować w Poznaniu na międzynarodowych zawodach. Czasami jest to dodatkowy stres, bo przed własną publicznością chcemy wypaść jak najlepiej i dać z siebie jeszcze więcej. Starty w naszym kraju to jednak duża duma. To bardzo fajna sprawa, że mamy w Polsce taki obiekt jak tor na Malcie – dodaje kajakarz Przemysław Korsak, który tym razem popłynie w K1 500 i K1 1000 metrów. Nie wystąpi natomiast w osadzie K4 500 metrów. – W Poznaniu wystawimy dwie zmienione osady w tej konkurencji. Wracamy do składu z MŚ w Kanadzie, czyli do Kuby Stepuna, Bartka Grabowskiego i Sławka Witczaka dołącza Kuba Michalski. W drugiej osadzie pojawią się natomiast młodzieżowcy – tłumaczy Ryszard Hoppe, szkoleniowiec reprezentacji Polski kajakarzy.

Początek trzydniowego PŚ w Poznaniu w piątek, 26 maja, o godzinie 9:00. Dzień później zostaną rozegrane pierwsze finały.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Dominika Putto: Nie przejmujemy się wynikiem w czwórce. Najlepszy czas dopiero nadejdzie

Dominika Putto jako pierwsza z Polaków zdobyła złoty medal Pucharu Świata w tym sezonie. Kajakarka Zawiszy Bydgoszcz nie ukrywa zadowolenia z premierowego sukcesu w jedynce w tym cyklu. – Głównym celem na ten sezon niezmiennie pozostają kwalifikacje olimpijskie. Skupiam się już na tym, co przyniesie najbliższy start w PŚ w Poznaniu – zapewnia mistrzyni świata i Europy w K4 500 metrów.

W poprzedni piątek w Szeged Putto ze zwycięstwem i czwartym najlepszym czasem półfinałów awansowała do finału K1 200 metrów. Aktualna mistrzyni Polski w K1 500 metrów nie dała szans rywalkom w wyścigu medalowym, sięgając tym samym po swoje pierwsze indywidualne złoto w PŚ. Wcześniej Putto stawała na podium tego cyklu wspólnie z koleżankami z osad K2 200 i K4 500 metrów.

– Wiedziałam, że jesteśmy dobrze przygotowane jako drużyna. Dałam z siebie wszystko, a stając na starcie, wcale nie myślałam o tym, która mogę być na mecie. Po prostu popłynęłam swoje, nie zastanawiając się nad resztą. Chciałam czuć zadowolenie z tego biegu – podkreśla Putto, która tego samego dnia startowała też z koleżankami z kadry narodowej w finale K4 500 metrów. Polki, aktualne mistrzynie świata i Europy w tej konkurencji (partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO), zameldowały się na mecie na szóstej pozycji. – To miejsce nie wywołuje u nas żadnych negatywnych emocji. Wiedziałyśmy, że w Szeged będzie nam ciężko, bo jesteśmy w zupełnie innym treningu niż reszta świata. Trener Tomasz Kryk uczulał nas na to przed wyjazdem. Jestem przekonana, że teraz, z tygodnia na tydzień będziemy się rozpędzać – uważa zawodniczka.

Na Węgrzech biało-czerwona czwórka wspierana przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. startowała w zmienionym składzie. Z zeszłorocznej, złotej osady pozostały trzy zawodniczki. Do Putto, a także Karoliny Nai i Adrianny Kąkol, dołączyła Helena Wiśniewska. Kolejna z kajakarek bydgoskiego Zawiszy zastąpiła w łódce Annę Puławską, która tym razem płynęła w jedynce na dystansach 500 i 1000 metrów.

– Wspólnie w nowym składzie byłyśmy dwa lub trzy razy na wodzie, albowiem warunki panujące w Wałczu nie pozwalały na częstszy trening. Były to głównie odcinki tlenowe, na treningu nawet nie przejechałyśmy razem pół kilometra. Pierwszą okazję do tego miałyśmy dopiero w przedbiegu, na zawodach w Szeged – przypomina Putto, która nie ma obaw o wyniki naszych kajakarek w kolejnych regatach. – Jestem spokojna o nasze starty, bo wiem, że dobrze przepracowałyśmy kolejny okres przygotowawczy. Trener Kryk to bardzo mądra osoba, która trzyma pieczę na naszych sukcesach. Jak wiadomo, głównym celem w sezonie są kwalifikacje olimpijskie do Paryża. Sama nie myślę o tym, co może stać się później. Teraz znów skupiam się na trenowaniu i na tym, co przyniesie następny start w PŚ w Poznaniu – kończy 27-latka.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Krakowskie Slalomy za nami. Poznaliśmy skład kadry seniorów na ten sezon

W ten weekend w Krakowie zjawiła się plejada najlepszych specjalistów od slalomu kajakowego i kayak crossu w naszym kraju, którzy w ramach Krakowskich Slalomów – II Memoriału im. Stefana Kapłaniaka walczyli nie tylko o zwycięstwo i nagrody finansowe. Polacy przede wszystkim rywalizowali o miejsce w kadrze narodowej na tegoroczny, przedolimpijski sezon.

Jednym z największych bohaterów zmagań w stolicy Małopolski był Dariusz Popiela. 37-latek jeszcze raz udowodnił, że wiek nie gra roli, wykorzystując na torze Kolna swoje ogromne doświadczenie. Wielokrotny mistrz kraju w K1 był pierwszy i drugi, dzięki czemu zasłużenie po raz kolejny znalazł się w składzie narodowej reprezentacji.

– To były dwa weekendy walki w Bratysławie i Krakowie. W mojej kategorii zawsze eliminacje są najbardziej zacięte i wyrównane, dlatego bardzo cieszę się ze swojej dyspozycji, ponieważ zameldowałem się na pierwszym miejscu i wygrałem trzy razy z rzędu, co pozwala optymistycznie patrzeć w sezon. Dziękuję trenerowi Jakubowi Chojnowskiemu za przygotowania, a mojemu zespołowi za wsparcie. To będzie kolejny rok z orzełkiem na serduchu. Rywalizacja stała na wysokim poziomie, a eliminacje to zawsze gra nerwów, tym bardziej fajnie, że głowa bardzo dobrze funkcjonowała – mówi Popiela, nie narzekając na piątkową i sobotnią aurę. – Pogoda generalnie dopisywała, choć trochę nam wiało, ale na szczęście nie było podmuchów wiatru i wiało ze stałą prędkością. Najgorsze w naszym sporcie są zmienne warunki, kiedy właśnie kręci wiatrem. Pływamy na centymetry od palików i gdy palik delikatnie drgnie, zmienia to bardzo dużo i decyduje czasami o punktach karnych. Tor Kolna będzie teraz poddany kosmetycznej modernizacji przed Igrzyskami Europejskimi i mamy nadzieję, iż bez zmiany figur, bo na takich ustawieniach pływaliśmy od miesięcy. Liczę, że domowy tor będzie nam sprzyjał i cieszę się z możliwości reprezentowania kraju na tych zawodach. Formę budować będziemy w oparciu o starty w Pucharach Świata, które są przed nami w Augsburgu i Pradze – powiedział czterokrotny medalista mistrzostw globu.

W tej samej konkurencji rywalizował również Tadeusz Kuchno, który był odpowiednio drugi i szósty. – Ogólnie swój występ uważam za bardzo udany i jestem z niego zadowolony, chociaż wiadomo, iż jak zawsze nie obyło się bez błędów. Pogoda mimo chwilowych podmuchów wiatru była nadzwyczaj dobra, zaś odczuwalna temperatura była wręcz idealna do startu Warunki były sprzyjające, nie było żadnych niedomówień związanych z poziomem wody na torze ani obsługą całych zawodów. W innych konkurencjach z poziomu kibica również widziałem zaciętą i ekscytującą walkę i naprawdę w czasie tych zawodów było na co popatrzeć. Moim zdaniem tor Kolna, a raczej cały ośrodek ponownie sprostał oczekiwaniu i przeprowadził zawody na bardzo wysokim poziomie – relacjonuje uzdolniony 21-latek.

W konkurencji K-1, oprócz Popieli, w seniorskiej kadrze zmieścili się Michał Pasiut oraz Mateusz Polaczyk. Z kolei w tej samej kategorii wśród kobiet zgodnie z przewidywaniami bezkonkurencyjna okazała się Klaudia Zwolińska, a czołową trójkę uzupełniały Dominika Brzeska oraz Natalia Pacierpnik. Te trzy panie dostały też powołanie do reprezentacji Polski.

W C-1 równych nie miał sobie Kacper Sztuba. Reprezentant AZS AWF Kraków tym razem dwukrotnie okazał się lepszy od Grzegorza Hedwiga, dla którego ważnym startem będą zbliżające się wielkimi krokami Igrzyska Europejskie.

 – Przeważnie o tej porze tor jest zalany, a w tym roku nie dość, że bez podtopień, to na dodatek świeciło piękne słoneczko. Co do samych zawodów, to jestem zadowolony. Jestem w trakcie budowania formy, więc takie przejazdy napawają optymizmem. Czuję, że wykonaliśmy z trenerami dobrą robotę, która przyniesie efekt w sezonie – uważa Hedwig, zawodnik Startu Nowy Sącz.

Na podium, obok Sztuby i Hedwiga, stanął również Michał Wiercioch, który razem z wymienioną dwójką zakwalifikował się do seniorskiej kadry. Z kolei wśród kobiet w kategorii C-1 prym wiodły Aleksandra Stach, Zwolińska i Katarzyna Liber.

Maciej Mikołajczyk, Biuro Prasowe PZKaj

Świetne zakończenie PŚ w Szeged dla Polaków! Biało-czerwoni z kolejnymi srebrami

Trzy srebrne medale wywalczyli reprezentanci Polski w ostatnim dniu Pucharu Świata w Szeged. Na Węgrzech drugie miejsca zajęli Martyna Klatt z Heleną Wiśniewską w K2 500 metrów, a także Norman Zezula w C2 500 metrów mężczyzn z Aleksandrem Kitewskim oraz w mikście na tym dystansie z Julią Walczak. Biało-czerwoni wracają do kraju z dorobkiem ośmiu krążków.

W niedzielnej sesji finałowej najbardziej interesowała nas postawa biało-czerwonych w konkurencjach olimpijskich. W finale K2 500 metrów kobiet zobaczyliśmy dwie polskie osady. W sobotnich półfinałach Martyna Klatt z Heleną Wiśniewską oraz Justyna Iskrzycka i Katarzyna Kołodziejczyk uzyskały najlepsze czasy, zaś dzień później na podium finałowej rywalizacji zobaczyliśmy tylko z pierwszą z par. Klatt z Wiśniewską pokonały metę za plecami faworytek z Nowej Zelandii – Lisy Carrington i Alicii Hoskin. Tym samym kobieca ekipa znad Pacyfiku zdobywała medale we wszystkich olimpijskich konkurencjach. W poprzednich dniach Polki wywalczyły krążki w nieolimpijskich biegach – po złoto w K1 200 metrów sięgnęła Dominika Putto, a druga i trzecia w K1 1000 metrów były kolejno Iskrzycka i Anna Puławska.

Dwa medale w niedzielnych finałach wywalczyli z kolei polscy kanadyjkarzy wspierani przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. Bieg C2 500 metrów mężczyzn mocno zaczęli Aleksander Kitewski i Norman Zezula, którzy od początku wysunęli się na prowadzenie. W drugiej połowie wyścigu stracili je na rzecz Węgrów Davida Korisanszky’ego i Adama Fekete. Polacy ostatecznie dopłynęli jako drudzy, trzeci byli Włosi Gabriele Casadei i Carlo Tacchini. Na siódmej pozycji uplasowali się inni biało-czerwoni (partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO) – Wiktor Głazunow i Tomasz Barniak, aktualni wicemistrzowie świata i Europy w tej konkurencji.

– Dla kogoś, kto nie obserwuje z boku naszych zawodników, taki obrót sprawy i kolejność na mecie może stanowić zaskoczenie. Aleksander Kitewski i Norman Zezula to mistrzowie świata U-23 z zeszłego roku, są młodzi i nastawieni na rozwój. Wiktora Głazunowa dużo kosztowały natomiast wyścigi w C1 1000 metrów, natomiast Tomek Barniak jeszcze nie jest w najwyższej formie, co nie znaczy, że za dwa tygodnie sytuacja pozostanie bez zmian. Cała czwórka wie, że stawką dwóch pierwszych PŚ w tym sezonie są miejsca na Igrzyska Europejskie w Krakowie – podkreśla Marek Ploch, szkoleniowiec reprezentacji Polski kanadyjkarzy.

Nasi kanadyjkarze znakomicie spisali się również w finale C2 Mix 500 metrów. Drugie miejsce zajęli Julia Walczak i Zezula, który tym samym w niedzielę zdobył swój drugi srebrny medal. Był to jednocześnie ósmy medal polskiej ekipy podczas PŚ w Szeged. Siódmi w C2 Mix 500 metrów byli za to Sylwia Szczerbińska i Aleksander Kitewski.

W ostatnim dniu rywalizacji w Szeged startowali też inni nasi zawodnicy. Czwarta w finale B C1 500 metrów była Magda Stanny, a siódma Patrycja Mendelska. Z kolei dziewiąty na dystansie 5000 metrów był kajakarz Rafał Rosolski. Na siódmej lokacie w finale KL3 200 metrów pań uplasowała się nasza parakajakarka Katarzyna Kozikowska.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Cztery medale Polaków w sobotnich finałach PŚ w Szeged! Srebra Iskrzyckiej i kanadyjkarzy

Reprezentanci Polski zdobyli cztery medale w konkurencjach na dystansie 1000 metrów podczas sobotnich zmagań w Pucharze Świata w sprincie kajakowym, który jest rozgrywany w węgierskim Szeged. Drugie miejsce w rywalizacji K1 zajęła Justyna Iskrzycka, a w C2 – Łukasz Witkowski i Dominik Nowacki. Brązowe medale w K1 i C1 wywalczyli natomiast Anna Puławska i Wiktor Głazunow.

To zdecydowanie najbardziej radosny dzień pobytu w Szeged dla biało-czerwonych. W piątek złoto w K1 200 metrów pań wywalczyła Dominika Putto, a w sobotę aż czterokrotnie oglądaliśmy Polaków wspieranych przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. na niższych stopniach podium. Po dwa medale zdobyli nasi kanadyjkarze i kajakarki.

W C2 1000 metrów srebro wywalczyli Łukasz Witkowski i Dominik Nowacki, ustępując jedynie Rumunom Ilii Sprinceanowi i Olegowi Nucie. Mało brakowało, a brąz należałby do drugiej z polskich dwójek (partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO). Ostatecznie na piątym miejscu finiszowali Juliusz Kitewski i Krystian Hołdak.

Brązowy medal w konkurencji olimpijskiej wywalczył z kolei Wiktor Głazunow. Kanadyjkarz AZS AWF Gorzów Wielkopolski finiszował w C1 1000 metrów za plecami Rumuna Catalina Chirili, aktualnego mistrza świata i Europy, oraz Niemca Conrada Schreibera. – Szczęście mnie rozpiera, że mogłem zdobyć medal na dystansie 1000 metrów, mając za rywali tak wybitnych zawodników – mówił tuż po biegu Głazunow. Gorzej w wyścigu medalowym w C2 500 metrów poszło Sylwii Szczerbińskiej i Julii Walczak. Brązowe medalistki ubiegłorocznych ME w Monachium w tej specjalności uplasowały się na ósmej pozycji.

Świetnie w finale A na 1000 metrów w Szeged spisały się za to nasze kajakarki. Stawce w tym biegu długo przewodziła Justyna Iskrzycka. W drugiej części biegu zawodniczka AZS AWF Katowice utraciła prowadzenie na rzecz Isabeli Contreras. Finalnie Hiszpanka jako pierwsza pokonała linię mety, a Polka była druga. – Bardzo się cieszę z tego miejsca, ale ten bieg był dla mnie tylko rozgrzewką przed kolejnymi – powiedziała po finale Iskrzycka.

Jako trzecia w tym wyścigu przypłynęła Anna Puławska, która wcześniej startowała w K1 500 metrów. Aktualna mistrzyni Europy była trzecia w finale B, który z kolei wygrała Karolina Naja, jej koleżanka ze złotej osady K2 500 metrów. W ostatniej z wymienionych konkurencji kobiet startowały tym razem inne polskie duety. Awans do finału A K2 500 metrów zdobyły najlepsze w swoich półfinałach Iskrzycka i Katarzyna Kołodziejczyk oraz Helena Wiśniewska i Martyna Klatt.

W popołudniowej sesji eliminacyjnej wystąpili także inni biało-czerwoni. Przepustkę do niedzielnego finału w C2 500 metrów wywalczyli Głazunow z Tomaszem Barniakiem oraz Aleksander Kitewski i Norman Zezula. Z kolei w finale B C1 500 metrów ujrzymy Patrycję Mendelską i Magdę Stanny. Na półfinale rywalizację w K2 500 metrów zakończyli natomiast Wojciech Pilarz i Wiktor Leszczyński oraz Sławomir Witczak i Przemysław Korsak.

W niedzielę zobaczymy także innych Polaków. W biegu o medale w konkurencji C2 500 Mix zaprezentują się dwie nasze osady – Kitewski i Szczerbińska oraz Zezula i Walczak. W finałach na 5000 metrów popłyną zaś kajakarz Rafał Rosolski (siódmy w sobotnim finale B K1 1000 m) i kanadyjkarka Amelia Braun. Z kolei o medal w konkurencji KL3 200 metrów powalczy parakajakarka Katarzyna Kozikowska.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Dominika Putto najlepsza w K1 200 metrów podczas PŚ w Szeged! Koliadych tuż za podium

Dominika Putto zwyciężyła w rywalizacji K1 200 metrów kobiet podczas piątkowych zmagań w Pucharze Świata w kajakarstwie, który jest rozgrywany w węgierskim Szeged. Czwarty na tym dystansie w gronie kanadyjkarzy uplasowali się Oleksii Koliadych oraz Magda Stanny i Patrycja Mendelska. Z kolei szóste miejsce w finale K4 500 metrów zajęła kobieca osada biało-czerwonych.

Putto z najlepszym czasem swojego porannego półfinału awansowała do biegu medalowego. Co ciekawe, miejsca w finale A zabrakło dla drugiej z Polek. Katarzyna Kołodziejczyk w swoim biegu przypłynęła jako czwarta i zarazem z czwartym czasem półfinałów, co pozwoliło jej awansować jedynie do finału B (była w nim druga). W finale A najlepiej spisała się za to jej reprezentacyjna (polskich kajakarzy wspiera LOTTO – Partner Polskiego Związku Kajakowego) i klubowa koleżanka. Putto, kajakarka Zawiszy Bydgoszcz, z czasem 42.40 sekundy najszybciej pokonała linię mety i tym samym zdobyła pierwszy w tym sezonie polski medal w Pucharze Świata w sprincie kajakowym.

Na szóstej pozycji w wielkim finale K4 500 metrów finiszowały Polki. „Atomówki” trenera Tomasza Kryka, które w Szeged startowały w składzie Karolina Naja, Helena Wiśniewska, Adrianna Kąkol i Dominika Putto, musiały uznać wyższość m.in. zwycięskich Chinek czy Nowozelandek z multimedalistką olimpijską Lisą Carrington na czele.

W piątkowych męskich biegach medalowych zobaczyliśmy jednego Polaka. Czwarty w ścisłym finale C1 200 metrów był Oleksii Koliadych, aktualny mistrz świata i brązowy medalista mistrzostw Europy w tej konkurencji. Z kolei w finale B C1 500 metrów był szósty, a ósmą lokatę zajął Łukasz Witkowski.

Również tuż za podium konkurencji C2 200 metrów kobiet uplasowały się biało-czerwone. Jako czwarte w finale A przypłynęły Magda Stanny i Patrycja Mendelska, a szóste były Amelia Braun i Katarzyna Szperkiewicz. Najlepsza w finale B C2 200 metrów była za to Dorota Borowska (Stanny była ósma).

Ósme miejsce w finale B K4 500 m mężczyzn zajęli reprezentanci Polski. Biało-czerwoni w składzie Jakub Stepun, Bartosz Grabowski, Przemysław Korsak i Sławomir Witczak wcześniej przypłynęli na szóstej pozycji w półfinale, za plecami najlepszych na świecie Hiszpanów czy Francuzów, trzeciej czwórki ostatnich ME w Monachium.

W piątek w Szeged startowali również nasi parakajakarze. Na czwartej pozycji w finale KL3 200 metrów mężczyzn uplasował się Mateusz Surwiło. Z kolei bliscy awansu do finałów konkurencji VL3 200 metrów byli Robert Wydera, Monika Kukla i Justyna Regucka.

W sobotę kolejne wyścigi z udziałem Polaków wspieranych przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. W finałach A podczas porannej sesji zobaczymy kolejno Sylwię Szczerbińską i Julię Walczak (C2 500 m), Juliusza Kitewskiego wraz z Krystianem Hołdakiem oraz Dominika Nowackiego i Witkowskiego (wszyscy w C2 1000 m), Annę Puławską i Justynę Iskrzycką (obie K1 1000 m), a także Wiktora Głazunowa i Witkowskiego (obaj C1 1000 m). W popołudniowej biało-czerwoni powalczą o awans do półfinałów i niedzielnych finałów (m.in. Iskrzycka i Kołodziejczyk, Martyna Klatt i Wiśniewska oraz Korsak i Witczak w K2 500 m).  Transmisja na żywo z tych finałów od godziny 11:00 na antenach TVP Sport i Eurosportu 2.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Marka LOTTO będzie wspierać Polski Związek Kajakowy! Totalizator Sportowy ponownie został partnerem polskiego kajakarstwa

Totalizator Sportowy ponownie został partnerem polskiego kajakarstwa, a znak jego marki LOTTO po raz kolejny pojawi się na strojach reprezentantów Polski! W Warszawie podpisano umowę, która będzie obejmować wsparcie reprezentantów Polski szykujących się do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich, ale nie tylko. Marka LOTTO będzie bowiem widoczna również podczas imprez mniejszej rangi.

To kolejna umowa partnerska zawarta przez Polski Związek Kajakowy. – Z ogromną radością witam naszego partnera w gronie firm budujących pozycję polskiego kajakarstwa. Nasze środowisko zdążyło przyzwyczaić się do znaku LOTTO na strojach i kajakach, więc z wielką radością przyjmuję fakt, iż po krótkiej przerwie ta bardzo znana marka będzie promować się przy okazji zawodów kajakarskich – mówi prezes Polskiego Związku Kajakowego Grzegorz Kotowicz.

Wsparcie należącej do Totalizatora Sportowego marki LOTTO w 2023 roku obejmować będzie starty Polaków w imprezach międzynarodowych, organizację zawodów w Polsce, a także pomoc w organizacji imprez turystycznych i amatorskich. Już w najbliższy weekend reprezentanci Polski wystartują w węgierskim Szegedzie w zawodach inaugurujących sezon Pucharu Świata w sprincie, a LOTTO wesprze starty biało-czerwonych w innych zawodach PŚ w sprincie i slalomie, mistrzostwach świata juniorów i U23 w sprincie i slalomie oraz mistrzostwach świata seniorów w sprincie i turnieju nadziei olimpijskich w Poznaniu.

– Na tym nie koniec, bo na liście mamy także szereg imprez, które organizujemy w Polsce, choćby mistrzostwa Polski seniorów, młodzieżowców i juniorów w sprincie, mistrzostwa Polski w slalomie, ale także m.in. mistrzostwa Polski w maratonie. Bardzo cieszę się także, że marka LOTTO pomoże nam także w promocji kajakarstwa turystycznego i amatorskiego, bo to są zawsze cudowne imprezy – dodaje Kotowicz.

– Cieszymy się, że ponownie w drużynie Totalizatora Sportowego mamy Polski Związek Kajakowy, którego zawodnicy od lat gwarantują zdobycie medalu olimpijskiego dla Polski. Tę pozycję wzmocniły również igrzyska olimpijskie w Tokio w 2021 roku, podczas których srebro zdobyły Anna Puławska i Karolina Naja a Marcie Walczykiewicz do brązowego medalu zabrakło zaledwie mniej niż 0,3 sekundy. Jesteśmy dumni, że możemy wspierać tak utalentowaną kadrę olimpijską w kajakarstwie i już trzymamy kciuki za sukcesy i kolejne medale w Paryżu – skomentowała Aida Bella, Dyrektor Departamentu Komunikacji Korporacyjnej i Rzecznik Prasowy Totalizatora Sportowego.

Sezon 2023, choć jest sezonem przedolimpijskim, ma bardzo duże znaczenie dla zawodników. W planach są m.in. mistrzostwa świata w sprincie w Duisburgu, które będą okazją do wywalczenia olimpijskich przepustek. Polscy kajakarze zdobyli 22 medale w historii startów w igrzyskach olimpijskich i są jedyną reprezentacją w polskim sporcie, która od 1988 roku nieprzerwanie przywozi medale ze wszystkich igrzysk olimpijskich. W kadrze jest wielu utytułowanych zawodników, medalistów najważniejszych imprez europejskich i światowych. Liderką polskiej reprezentacji w sprincie jest polska multimedalistka olimpijska Karolina Naja, która wywalczyła do tej pory cztery krążki na igrzyskach.

Pięcioro Polaków na starcie PŚ w Szeged w parakajakarstwie. Powrót Kozikowskiej i debiut Kukli

W czwartek w Szeged rozpoczną się pierwsze w tym sezonie zawody Pucharu Świata w kajakarstwie. Na Węgrzech wystąpią również nasi parakajakarze. Do startów w PŚ wraca Katarzyna Kozikowska, a debiut w tym cyklu zanotuje Monika Kukla z WZSN Start Wrocław. – To doskonała możliwość sprawdzenia się z mocną, zagraniczną stawką – przypomina Robert Wydera.

W zeszłym sezonie nasi sprinterzy kajakowi z niepełnosprawnościami znakomicie spisywali się w najbardziej prestiżowych regatach. Na mistrzostwach Europy w Monachium srebrny medal w kategorii KL3 200 metrów wywalczył Mateusz Surwiło (laureat Złotych Wioseł podczas tegorocznej Gali Środowisk Kajakowych w Poznaniu), a brąz w VL1 200 metrów zdobyła debiutująca w ubiegłym roku na międzynarodowej arenie Karolina Bronowicz. Ponadto, Surwiło w swojej konkurencji był szósty na mistrzostwach świata w Kanadzie. Za Atlantykiem startował również Robert Wydera (piąty zawodnik ME), uzyskując czwarty czas w finale B VL3 200 metrów

Kadra narodowa w parakajakarstwie, wspierana przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., przygotowywała się do sezonu m.in. w portugalskim Milfontes. Z kolei pod koniec kwietnia w Wałczu była okazja do sprawdzenia zbudowanej formy. Na Pomorzu rywalizowano również o miejsce w reprezentacji na najbliższe miesiące.

– Rozegrane regaty w Wałczu to kolejny przykład, jak związek narodowy – w tym przypadku Polski Związek Kajakowy – może pod swoimi skrzydłami prowadzić szkolenie oraz rywalizację zawodników sprawnych i z niepełnosprawnościami. Zwracam na to uwagę, ponieważ nie wszystkie dyscypliny paraolimpijskie zostały włączone w struktury związków sportowych. Dzięki byciu częścią PZKaj nasi zawodnicy trenują i rywalizują ramię w ramię ze swoimi kolegami z kadr sprintu, a konsultacje są tego najlepszym przykładem. Wyniki regat jednoznacznie wskazały, iż czołowymi zawodnikami w grupie są Mateusz Surwiło, Robert Wydera, Katarzyna Kozikowska i to z tą trójką wiążą się wielkie nadzieje na zdobycie kwalifikacji paraolimpijskiej. Bardzo dobrze zaprezentowała się również Justyna Regucka, która w sierpniu powalczy o kwalifikację w konkurencji kanadyjek kobiet – tłumaczy trener Renata Klekotko.

Na najbliższy Puchar Świata w Szeged (11-14 maja) polska reprezentacja w parakajakarstwie wybiera się w pięcioosobowym składzie. Poza wymienionymi Surwiło, Wyderą, Kozikowską i Regucką, w klasie VL-3 wystąpi również Monika Kukla, dla której będzie to debiut w tym cyklu. W tej samej konkurencji wśród mężczyzn wystartuje też Wydera.

– Ciężko przepracowałem zimę, a dotychczasowe testy i pierwsze starty pokazują, że czynię postępy w odniesieniu do zeszłego roku. Jasne jest, że najważniejsze będą w tym roku MŚ w Duisburgu (23-27 sierpnia), ale nie lekceważymy żadnych regat. Nadchodzący PŚ to doskonała możliwość sprawdzenia się z mocną, zagraniczną stawką – przypomina Wydera.

– PŚ pokaże nam, gdzie jesteśmy i w jakiej dyspozycji są rywale. Szczególnie ciekawa będzie rywalizacja w kajaku kobiet, ponieważ po przerwie macierzyńskiej wraca Kasia Kozikowska. Obie jesteśmy ciekawe poziomu w jej konkurencji. Każdy start jest dla nas ważny, tym bardziej że parakajakarze nie mają wiele okazji, by się sprawdzać – dodaje Klekotko.

W tym sezonie parakajakarzy czekają cztery ważne zagraniczne starty. Poza najbliższym PŚ na Węgrzech oraz wspomnianymi MŚ w Duisburgu nasi zawodnicy z niepełnosprawnościami wystąpią też w ME w portugalskim Montemor-o-Velho (23-30 lipca) oraz PŚ w Paryżu (30 sierpnia – 1 września), który będzie stanowił przedolimpijską próbę. Zanim biało-czerwoni udadzą się na te regaty, na początku przyszłego miesiąca wezmą udział w krajowych mistrzostwach w Poznaniu (9-11 czerwca).

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj
fot. Paweł Skraba/Biuro Prasowe PZKaj

Startuje Puchar Świata w kajakarstwie. Polacy z nadziejami wchodzą w nowy sezon. „Główny cel to igrzyska”

Sprinterzy kajakowi wracają do walki w Pucharze Świata. Od czwartku w Szeged nasi kajakarze i kanadyjkarze zmierzą się z najlepszymi zawodnikami na świecie. – W tym roku głównym celem są kwalifikacje olimpijskie do Paryża. To we Francji celujemy w kilka krążków i najlepiej, żeby w tej kolekcji był przynajmniej jeden złoty – mówi Grzegorz Kotowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego.

Po bogatym w sukcesy poprzednim sezonie kibice kajakarstwa w Polsce są spragnieni kolejnych triumfów biało-czerwonych. W 2022 roku nasi sprinterzy zdobyli 7 medali (w tym 3 złote) na mistrzostwach świata w Halifax i 13 krążków (z czego 4 złote) podczas mistrzostw Europy w Monachium.

–  Od lat jesteśmy głodni sukcesów. Co roku zdobywamy mnóstwo medali na MŚ czy ME. Wielokrotnie powtarzam, że od 1988 roku jesteśmy jedyną dyscypliną w Polsce, która przywozi medale igrzysk olimpijskich. W tym roku nie skupiamy się tak bardzo na nich, bo głównym celem są kwalifikacje olimpijskie do Paryża. To we Francji celujemy w kilka krążków i najlepiej, żeby w tej kolekcji był przynajmniej jeden złoty – mówi Grzegorz Kotowicz, prezes zarządu Polskiego Związku Kajakowego.

Tegoroczny sezon Pucharu Świata rozpocznie się w Szeged, jednym z najważniejszych ośrodków światowego kajakarstwa. Oczy sympatyków kajakarstwa tradycyjnie będą zwrócone na postawę naszych kajakarek. Grupa dowodzona przez trenera Tomasza Kryka nie miała sobie równych w 2022 roku w konkurencjach K2 i K4 500 metrów. Na obecnym etapie sezonu priorytetem jest przyszykowanie jak najwyższej formy kolejno na starty w Igrzyskach Europejskich w Krakowie (21-24 czerwca) i w MŚ w Duisburgu (23-27 sierpnia). W Niemczech rozegra się kwestia kwalifikacji na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie.

– Zimą rozmawialiśmy z grupą o tym, że mamy szansę powalczyć o sześć miejsc do Paryża, ale żeby mogło dojść do tego, muszę mieć oddzielną dwójkę i czwórkę.  Zobaczymy, jak spiszą się nowe dwójki w Szeged i co później pokażą one w PŚ w Poznaniu (26-28 maja). Po drodze mamy Igrzyska Europejskie, które z racji statusu gospodarza należy potraktować poważnie i zaprezentować się z dobrej strony, ale i tak priorytetem na ten sezon są MŚ w Duisburgu – przypomina Tomasz Kryk.

W olimpijskich konkurencjach w Szeged zobaczymy przemodelowane kobiece osady. W rywalizacji K1 500 metrów popłyną Karolina Naja oraz Anna Puławska. Z kolei w K2 500 metrów wystartują dwa polskie duety – Justyna Iskrzycka i Katarzyna Kołodziejczsyk oraz Klatt i Helena Wiśniewska. Ostatnia z nich, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Tokio, wraca do składu osady K4 500 metrów, gdzie zajmie miejsce obok Nai, Adrianny Kąkol i Dominiki Putto. Wiśniewska zastąpi w niej Puławską, która po nieudanych regatach kwalifikacyjnych w Wałczu powoli wraca do optymalnej formy. W Szeged dwukrotna medalistka igrzysk w Japonii – podobnie jak Iskrzycka – popłynie też w K1 1000 metrów.

– W zeszłym roku wyszło wyjątkowo dobrze w PŚ, gdyż wygrałyśmy we wszystkich zawodach w K2 i K4 500 metrów. Wiemy jednak o tym, że forma ma się rozwijać, a jej szczyt nadejść w sierpniu na MŚ. Na pewno w finale w Szeged będziemy walczyć do ostatnich pociągnięć wioseł, zwłaszcza, że są apetyty i motywacja. Będziemy mocno zmotywowane, aby powalczyć o medalowe pozycje – nie ukrywa Karolina Naja, czterokrotna medalistka olimpijska, której w kolekcji brakuje tylko złotego krążka z igrzysk. – Chęć zdobycia medalu olimpijskiego towarzyszyła mi od początków w kajakarstwie. Nauczyłam się żyć i trenować z presją. Jako reprezentacja jesteśmy bardzo blisko wygrania na igrzyskach. Byłoby to spełnienie tylko moich marzeń, ale i całego środowiska kajakarskiego – uzupełnia.

PŚ w Szeged będzie poligonem doświadczalnym również dla pozostałych grup sprinterskich. W olimpijskich konkurencjach K2 500 metrów ujrzymy dwa duety – wraz ze Sławomirem Witczakiem popłynie Przemysław Korsak, a Wojciech Pilarz pojedzie razem z Wiktorem Leszczyńskim. Również w K4 500 metrów będziemy oglądać dwie polskie osady. W pierwszej z nich znajdą się Jakub Stepun, Bartosz Grabowski, Korsak i Witczak, a w drugiej – Pilarz, Piotr Morawski, Jakub Michalski i Leszczyński. W konkurencjach K1 1000 i 5000 metrów popłynie z kolei Rafał Rosolski.

– Program w Szeged jest tak ustawiony, że choćby wyścigi w K1 500 m są tuż przed biegami czwórek, także dodatkowa eksploatacja zawodników na nieolimpijskich dystansach mija się z celem – wyjaśnia Ryszard Hoppe, trener reprezentacji Polski kajakarzy.

Ochotę na wysokie lokaty mają też nasi kanadyjkarze. W olimpijskiej konkurencji C1 1000 metrów popłynie Wiktor Głazunow, który wraz z Tomaszem Barniakiem będzie rywalizował też w C2 500 metrów. Ponadto, w męskiej jedynce na 200 i 500 metrów powalczy Oleksii Koliadych, aktualny mistrz świata i brązowy medalista ME na krótszym z dystansów. W C1 200 metrów wystartują z kolei Dorota Borowska i Magda Stanny (ta druga także w C2 200 metrów z Patrycją Mendelską), a w C2 500 metrów – Sylwia Szczerbińska i Julia Walczak.

Czterodniowy PŚ w Szeged rozpocznie się w czwartek, 11 maja. Transmisja na żywo z zawodów na Węgrzech będzie dostępna bezpłatnie na YouTube, na kanale Planet Canoe.

Artur Kluskiewicz
Biuro Prasowe PZKaj

Zwolińska, Popiela i Hedwig najlepsi podczas kwalifikacji kadry w Bratysławie

Klaudia Zwolińska, Dariusz Popiela i Grzegorz Hedwig byli najlepsi w swoich konkurencjach w pierwszych dwóch kwalifikacjach do seniorskiej kadry narodowej w slalomie kajakowym, które w weekend zostały rozegrane w Bratysławie.

Biało-czerwoni slalomiści po miesiącach przygotowań wreszcie stanęli do rywalizacji o miejsca w reprezentacji Polski na nowy sezon. Po sobotnich i niedzielnych przejazdach na torze w stolicy Słowacji najbliżej zapewnienia sobie gwarancji startów w najważniejszych imprezach międzynarodowych są Klaudia Zwolińska, Dariusz Popiela i Grzegorz Hedwig. Pierwsza z nich triumfowała w jednych z dwóch weekendowych finałów konkurencji K-1 (w niedzielę zwyciężyła Natalia Pacierpnik), a do tego nie znalazła pogromczyni w dwóch finałach kanadyjek. Drugie i trzecie miejsca w C-1 kobiet zajmowały kolejno Aleksandra Stach i Katarzyna Liber.

Z kolei eliminacje do męskiej kadry slalomu kajakowego, wspieranej przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., zdominowała dwójka zawodników. W rywalizacji kajakarzy dwukrotnie triumfował Dariusz Popiela, a za każdym razem podium bratysławskich kwalifikacji uzupełniali Mateusz Polaczyk i Michał Pasiut. Dwa razy w C-1 mężczyzn wygrywał natomiast Grzegorz Hedwig, który w sobotę i w niedzielę wyprzedzał Kacpra Sztubę i Szymona Nowobilskiego.

Pełne wyniki międzynarodowych zawodów slalomowych w Bratysławie znajdują się tutaj.

W następny weekend w Krakowie kolejne eliminacje do polskiej kadry narodowej. Na torze Kolna, w ramach Krakowskich Slalomów, zawodnicy powalczą w trzeciej i czwartej kwalifikacji do reprezentacji w slalomie kajakowym. Starty w stolicy Małopolski będą również okazją do uzyskania przepustki do reprezentacji Polski w kayak crossie.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj
fot. Łukasz Gagulski/archiwum

Świetne biegi podczas DMP w Wolsztynie. Złote medale Zuchory i Grzelkiewicz

W weekend Wolsztyn stał się polską stolicą kajakarstwa klasycznego i SUP. W sobotę i niedzielę w Wielkopolsce rozegrano długodystansowe mistrzostwa kraju.

To była już 39. edycja tej imprezy w kajakarstwie klasycznym (sponsorem polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.), a pierwsza, którą rozgrywano w SUP. W zmaganiach wzięło udział blisko 600 zawodników z ponad 60 klubów.

Pierwszą sobotnią rozgrywką była arcyciekawie zapowiadająca się rywalizacja pań w konkurencji K1 na 10 000 metrów. Walka zgodnie z przewidywaniami toczyła się do samego końca. Ostatecznie jako pierwsza linię mety przecięła Magdalena Szczęsna. Zawodniczka KK Jezioro Tarnobrzeg zaledwie o sekundę pokonała Natalię Kurpan (KKW Kraków). Tytułu mistrzowskiego bez powodzenia broniła Anna Zagórska (AZS Politechnika Poznańska), która tym razem musiała zadowolić się tylko brązowym krążkiem. Poznanianka nie jest specjalnie zaskoczona brakiem wygranej, gdyż w ostatnich miesiącach sporo czasu poświęciła nauce.

– Trudno jest mi określić moje odczucia. Z jednej strony jestem zawiedziona trzecim miejscem, a z drugiej rozumiem, dlaczego wyszło tak, jak wyszło. Ten rok był dla mnie wyjątkowo ciężki, ponieważ oprócz stuprocentowego skupienia na kajakarstwie, skoncentrowałam się też w równej mierze na uczelni. Chciałam wszystko zaliczyć zgodnie z terminami, a jednocześnie wykonywać jednostki treningowe. Niestety, trzeba pamiętać, że 100 + 100 w życiu sportowca wcale nie daje 200 procent. Zamiast tego pojawia się przetrenowanie i przemęczenie, które końcowo nic nie daje. Często potrafiłam wstać o piątej rano i zacząć pierwszy trening o szóstej, a potem szłam na uczelnię i od razu po zajęciach na kolejne dwa treningi. Przez parę pierwszych miesięcy było nieźle, lecz od stycznia praktycznie do końca marca zaciskałam zęby, żeby dać radę. Regenerację i jako taki powrót energii zaczęłam odczuwać dopiero ze trzy tygodnie temu. Wracając do zawodów, to pogoda nie rozpieszczała. Było ciężko, a w noc przed zawodami nie mogłam spać, co mogło jeszcze pogorszyć mój występ. Mimo to, lubię startować w Wolsztynie. To jest już chyba mój trzeci start w tym miejscu. Duże nawroty i dobra widoczna trasa sprawiają, że fajnie się płynie – podsumowuje Zagórska, reprezentantka AZS Politechniki Poznańskiej.

Wśród mężczyzn na tym samym dystansie równych nie miał sobie za to Jarosław Kajdanek. Zawodnik KS Energetyk Poznań także o mały włos wygrał z Ukraińcem Valeriim Vichevem (MKS Czechowice-Dziedzice), a skład podium uzupełnił Jakub Gawłowski z KS G’Power Gorzów. – Gdzieś tam z tyłu głowy miałem, że byłem w stanie zdobyć złoty medal, lecz z pokorą podszedłem do tego biegu. Start nie poszedł za bardzo po mojej myśli, jednak udało mi się nadgonić stratę i uważam, że czas, jaki uzyskałem, jest dość satysfakcjonujący. Pogoda niestety nie rozpieszczała, gdyż wiatr i deszcz trochę utrudniły tę rywalizację, ale wiadomo, że w każdych warunkach pogodowych trzeba sobie radzić. Moje przygotowania nie były ściśle związane z tymi zawodami, ale potraktowałem je jako sprawdzian przed nadchodzącym Pucharem Świata w Poznaniu. Co do rywalizacji, to kiedyś sądziłem, że seniorski poziom jest bardzo mocny, ale teraz uważam, iż wszystko się da, tylko trzeba uwierzyć w siebie i sumiennie trenować. Co do toru w Wolsztynie, to myślę, że sam akwen jest bez zastrzeżeń, choć brakuje mi tutaj więcej miejsc dla kibiców do oglądania wyścigu. Sądzę, że to zwycięstwo doda mi trochę więcej pewności siebie, ponieważ pokazuje, że moja forma jest ciągle na dobrym poziomie – komentuje Kajdanek.

Pierwszego dnia zmagań na uwagę zasługuje też kobieca batalia w kategorii SUP na 5000 metrów, którą wygrała Katarzyna Zarembik z RTW Racibórz przed Małgorzatą Cieplińską (Sopocki Klub Żeglarski) oraz Magdaleną Szolką z KS SUP Wrocławskie Bobry.

W niedzielny poranek w konkurencji C1 na 10 000 metrów zażarty bój stoczyli ze sobą Mateusz Zuchora i Mateusz Borgieł (obaj KU AZS Politechnika Opolska) – ostatecznie o sekundę górą był ten pierwszy, a na najniższym stopniu podium stanął Mateusz Cybula z KS AZS AWF Poznań. Bohaterką dnia została Paulina Grzelkiewicz, która bez najmniejszych problemów obroniła złoto sprzed roku, triumfując w konkurencji C1 na 8 000 metrów.

– Długodystansowe mistrzostwa Polski w Wolsztynie jak zawsze były doskonale przeprowadzone i lubię tam pływać, ale dzisiaj zdecydowanie było ciężko. Niestety, warunki były bardzo niesprzyjające, ponieważ oprócz rywalizacji między sobą musiałyśmy walczyć z bocznym wiatrem i falą. Na szczęście, to nie przeszkodziło mi w obronie tytułu. Mimo że wygrałam z większą przewagą niż w zeszłym sezonie, to dzisiaj było mi zdecydowanie trudniej, ale to tylko ze względu na warunki pogodowe – tłumaczy Grzelkiewicz, reprezentantka KS Warty Poznań. Drugie miejsce, ale już ze znaczną stratą do zwyciężczyni zajęła Adrianna Antos z KS AZS-AWF Poznań, a trzecia była przedstawicielka SKS Cresovia Białystok, Kaja Lach.

Jedną z największych gwiazd imprezy w Wolsztynie była Natalia Kurpan, która oprócz srebra w K1 na 10 000 metrów wywalczyła wspólnie z siostrą Joanną medal z najcenniejszego kruszcu w K2 na takim samym dystansie. Krakowianka mimo dwóch krążków czuje mały niedosyt.

– Te mistrzostwa są dość nietypową imprezą, gdyż starty odbywają się na dłuższym dystansie, w którym mamy kontakt z rywalami. Jestem z nich naprawdę zadowolona, jednak niesmak zawsze pozostaje. Złoty medal w jedynce i tytuł mistrza daje zawodnikowi takie spełnienie. Startowałam w konkurencji seniorek i byłam drugim najmłodszym rocznikiem biorącym udział w tej konkurencji. Z roku na rok powinno być tylko coraz lepiej – mówi z optymizmem Kurpan. 20-latka zaznacza, że start w dwójce jest zupełnie innym wyścigiem niż rozgrywka indywidualna. – Płynąc na osadzie, tworzymy jeden mocny duet. Komunikacja na osadzie jest ważna, a start z siostrą staje się o tyle łatwiejszy, że rozumiemy się bardzo dobrze. Wyścig przebiegał zgodnie z planem, jaki miałyśmy, płynąc w czołowej grupie, a na ostatnim odcinku przed metą dać z siebie wszystko i zaatakować – opowiada Natalia Kurpan.

Na zakończenie dwudniowych mistrzostw rozegrano wyścig mężczyzn w konkurencji SUP na dystansie 8 000 metrów. Zawody wygrał Mikołaj Majdan, ale reprezentantowi Sopockiego Klubu Żeglarskiego sporo krwi napsuł Grzegorz Szpynda.

– Poziom rywalizacji zdecydowanie wzrósł, co widać po czasach osiągniętych podczas dzisiejszego biegu. Swój występ oceniam jako dobry, lecz jest kilka mankamentów do poprawy jak np. zbyt szybkie objecie prowadzenia, które skutkowało brakiem sił w kluczowym momencie wyścigu. Warunki pogodowe były bardzo wymagające z racji tego, że wiał mocny boczny wiatr. Organizacja zawodów stała na najwyższym poziomie, jak zawsze w przypadku imprez organizowanych przez PZKaj – relacjonuje drugi na mecie Szpynda, zawodnik WTS Orzeł Wałcz. Najlepszą trójkę uzupełnił Piotr Kuleta.

W klasyfikacji medalowej mistrzostw zwyciężył KS G’Power Gorzów Wielkopolski z 13 medalami (4 złote – 6 srebrnych – 3 brązowe). Drugi był RTW Racibórz (4-3-1), a trzecia – KS Warta Poznań (3-1-3).

Wyniki 39. Długodystansowych Mistrzostw Polski w Kajakarstwie Klasycznym i SUP znajdują się tutaj.

Organizatorem mistrzostw, na zlecenie Polskiego Związku Kajakowego, był UMKS Zryw Wolsztyn, przy współudziale Powiatowego Zrzeszenia LZS w Wolsztynie.

Maciej Mikołajczyk, Biuro Prasowe PZKaj
fot. UMKS Zryw Wolsztyn

Polskie kajakarki szykują się do startu PŚ. „Marzy się nam sześć miejsc na igrzyska”

Od startu w Szeged rozpoczną się tegoroczne zmagania w Pucharze Świata w sprincie kajakowym. Reprezentacja Polski kajakarek wybiera się na Węgry w najmocniejszym składzie, aczkolwiek w osadach w porównaniu do poprzedniego roku zajdą zmiany. – W tym sezonie mamy szansę na sześć kwalifikacji olimpijskich do Paryża i nie chcemy zmarnować tej szansy – przedstawia Tomasz Kryk, trener biało-czerwonych.

W ubiegłym sezonie nasze zawodniczki były główną siłą w kobiecym kajakarstwie na świecie. Polska kadra narodowa zdominowała olimpijskie konkurencje K2 i K4 500 metrów, zdobywając w nich złote medale na mistrzostwach świata w Halifax czy mistrzostwach Europy w Monachium. Ponadto, najlepszą zawodniczką Starego Kontynentu w K1 500 metrów została Anna Puławska. W Bawarii nieźle było również na dystansie 1000 metrów – srebro w K2 wywalczyły Katarzyna Kołodziejczyk i Justyna Iskrzycka, która z kolei była również druga w jedynce. Poza tym brązowy medal ME w swojej koronnej konkurencji K2 200 metrów zdobyła Marta Walczykiewicz.

W zeszłym tygodniu w Wałczu polscy sprinterzy kajakowi wspierani przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. rywalizowali o miejsca w reprezentacji narodowej na zbliżający się sezon międzynarodowych startów. Klasyfikację generalną kajakarek wygrała Iskrzycka, niekwestionowana liderka dystansu 1000 metrów, a w niedzielnych, prestiżowych biegach kolejno na 500 i 200 metrów najszybciej popłynęła Naja.

– Karolina Naja jest jak wino. Potwierdziła, że mimo posiadania rodziny i obowiązków matki dalej świetnie sobie radzi. Dominika Putto w niedzielę udowodniła, że wciąż jest mocna na 500 metrów. Należy podkreślić też świetne biegi Justyny Iskrzyckiej czy wysokie miejsca Martyny Klatt i Heleny Wiśniewskiej, które dołączyły z grupy młodzieżowej. Ciągłe postępy czyni Ada Kąkol – mówił po wałeckich regatach kwalifikacyjnych Tomasz Kryk, szkoleniowiec reprezentacji Polski kajakarek.

Wszystkie wymienione przez trenera zawodniczki zobaczymy w pierwszych tegorocznych zawodach Pucharu Świata w Szeged (11-14 maja). Putto – podobnie jak Kołodziejczyk – wystartuje w K1 200 metrów. Biegi jedynek na 500 metrów obsadzą Naja oraz Puławska lub Martyna Klatt.

– Decyzja o tym, która z ostatniej dwójki wystąpi w tej rywalizacji, zapadnie jeszcze przed wyjazdem na Węgry – przedstawia Kryk.

Pewne jest natomiast, że Puławską wraz z Iskrzycką obejrzymy w Szeged w rywalizacji w K1 1000 metrów. W zmaganiach dwójek na dwa razy krótszym dystansie polska reprezentacja wystawi dwie osady. W pierwszej z nich popłyną mające wspólne doświadczenia na dużych imprezach Iskrzycka i Kołodziejczyk, a drugą mają stanowić zeszłoroczne młodzieżowe mistrzynie świata z Szeged – Klatt i Helena Wiśniewska. Ostatnia z nich, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Tokio, wraca do składu osady K4 500 metrów, gdzie zajmie miejsce obok Nai, Kąkol i Putto. Wiśniewska zastąpi w niej Puławską, która podczas regat kwalifikacyjnych w Wałczu była daleka od optymalnej formy.

– Zimą rozmawialiśmy z całą grupą o tym, że mamy szansę powalczyć o sześć kwalifikacji olimpijskich do Paryża, ale żeby mogło dojść do tego, muszę mieć oddzielną dwójkę i czwórkę. Nasz dotychczasowy duet Naja i Puławska nie może więc płynąć w obu osadach, abyśmy jako kraj mogli zdobyć kwalifikacje w dwóch konkurencjach. Zobaczymy, jak spiszą się nowe dwójki w Szeged i co później pokażą one w PŚ w Poznaniu (26-28 maja). Po drodze mamy Igrzyska Europejskie (21-24 czerwca), które z racji statusu gospodarza należy potraktować poważnie i zaprezentować się z dobrej strony, ale i tak priorytetem na ten sezon są MŚ w Duisburgu (23-27 sierpnia) – tłumaczy Kryk. – Jeśli chodzi o Puławską, to po Wałczu wspólnie usiedliśmy, aby wyjaśnić pewne rzeczy. W zeszłym roku, po mistrzostwach Europy, producent sprzętu zaproponował jej trochę większe płetwy u wioseł. Z perspektywy zimy można stwierdzić, że nie warto zmieniać dobrych rozwiązań. Ania już wróciła do trochę mniejszego wiosła i myślę, że kwestią 2-3 tygodni jest jej powrót do swojej dyspozycji. Na treningach już spisuje się coraz lepiej – dodaje opiekun polskiej kadry.

Biało-czerwone w poniedziałek zakończą obóz w Wałczu, po czym udadzą się do Poznania. We wtorkowy poranek wyruszą ze stolicy Wielkopolski na PŚ do Szeged.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj