Wydrukuj

A jednak doceniają

To, co niekiedy trudno dostrzegalne jest z szerokiej perspektywy, w mniejszej skali czasami widziane jest lepiej. Mowa o tym, kto, jak i gdzie widzi sportowe sukcesy.

Końcówki i początek każdego roku to świetny czas na podsumowania tego, co się udało, a co nie do końca wyszło jak należy. Takie podsumowania nie omijają też dyscyplin sportowych i samych sportowców. Jedną z form takiego rozliczania są plebiscyty. Jedne na najlepszych inne na najpopularniejszych.  

Ten największy i najstarszy organizuje Przegląd Sportowy. Już sama nominacja jest dla każdego sportowca ogromnym wyróżnieniem. Kajakarze w tym gronie są od wielu lat. Jednak znalezienie się na podium to już inna bajka. Ono od lat zarezerwowane jest dla przedstawicieli dyscyplin o zasięgu międzynarodowym z wielkimi budżetami, największymi sponsorami i relacjami w największych stacjach telewizyjnych. Nie ma się, co obrażać i narzekać. Lepiej, jak najlepiej robić swoje, bo poniższe przykłady pokazują, że kajakarstwo jednak jest doceniane.

Kajakarstwo i kajakarze są mocno doceniani i widoczni przede wszystkim w swoich małych ojczyznach, choć konkurencja wcale nie jest tam mniejsza. Najlepszym przykładem jest Wielkopolska. Sportowo region wręcz doskonały. Piłkarska drużyna Lecha Poznań to aktualni mistrzowie kraju. Jak medialnym sportem jest piłka nożna i jak wielu kibiców przyciągają dobre kluby na stadiony nie trzeba chyba specjalnie tłumaczyć. Kolejny mistrzowski zespół z Wielkopolski to żużlowa Unia Leszno. Doskonali zawodnicy zarówno zagraniczni jak i krajowi wychowankowie. Do tego zainteresowanie mediów czarnym sportem jest porównywalne do piłki nożnej.

Tymczasem w 58. plebiscycie Głosu Wielkopolskiego na Najlepszych Sportowców i Trenerów Wielkopolski w 2015 roku wygrywa kajakarka z Kalisza – Marta Walczykiewicz. Oczywiście Marta ma się czym pochwalić. Jej dorobek choćby tylko z ubiegłego roku jest imponujący. I kibice to docenili. Kajakarka KTW Kalisz w głosowaniu sms zdobyła ponad 101 tysięcy punktów. Za Martą znaleźli się żużlowiec Unii Leszno Emil Sajfutdinow, tenisistka Magda Linette z Grunwaldu Poznań i piłkarz Lecha Karol Linetty. Co więcej, Marta Walczykiewicz wygrała plebiscyt po raz drugi. Szkoda, że sama zawodniczka nie mogła odebrać wyróżnienia. Zrobiła to za nią siostra, bo Marta od wielu lat o tej porze przygotowuje się już do nowego sezonu za granicą. Tak to już jest z kajakarkami.

Czy czuję się najlepszym sportowcem w regionie? Tego nie wiem, ale na pewno czuję się mocno usatysfakcjonowana wyróżnieniem, bo nie ma nic lepszego dla sportowca niż ukoronowanie jego osiągnięć w wyborach kibiców. Dla mnie liczą się przede wszystkim dwie rzecz: pierwsza z nich to uczucie, które towarzyszy wejściu na podium wielkiej imprezy, a druga to nieustanna chęć rywalizacji. Nie potrafię żyć bez stawiania sobie jakichś celów – przyznała triumfatorka plebiscytu, dziękując za wyróżnienie.

W dziesiątce znalazła się też reprezentacyjna koleżanka Marty Walczykiewicz. Kibice docenili Ewelinę Wojnarowską z Warty Poznań, która z 64 tysiącami punktów uplasowała się na 6. miejscu wśród najlepszych wielkopolskich sportowców.

Kajakarką, o której nie sposób zapomnieć jest też bydgoszczanka – Beata Mikołajczyk. Zawodniczka Kopernika Bydgoszcz dla polskich kajaków zrobiła już tak wiele, że nie sposób tego przecenić. Miniony rok sama „Becia” oceniła bardzo dobrze.

Miniony sezon oceniam bardzo dobrze, pomimo, że nie zakończył się zdobyciem medali na Mistrzostwach Świata – powiedziała Beata Mikołajczyk

Kapitule złożonej z przedstawicieli redakcji Gazety Pomorskiej, Regionalnej Rady Olimpijskiej i Urzędu Marszałkowskiego brak medalu na MŚ w 2015 roku w Mediolanie nie przeszkadzał. Po raz kolejny uznali Beatę za najlepszego sportowca w plebiscycie Gazety Pomorskiej. Partnerka Beci z łódki, Karolina Naja, też nie miała problemu z wygraniem plebiscytu na najlepszego sportowca w roku 2015 w województwie lubuskim. A przecież lubuskie słynie z doskonałych zespołów i zawodników ścigających się na żużlu. Co tydzień kilkunastotysięczne stadiony w Gorzowie i Zielonej Górze wypełnione są po brzegi kibicami speedwaya. Co zatem sprawia, że w regionach kajakarze są zauważani i doceniani?

Zdaniem Roberta Borowego, dziennikarza, który od wielu lat śledzi to, co dzieje się na lubuskim sportowym podwórku, świetne wyniki kajakarzy w regionalnych plebiscytach to efekt zmiany sposobu wyłaniania właśnie najlepszych.

Dla mnie wysokie pozycje kajakarek w plebiscytach regionalnych nie są akurat zaskoczeniem. W województwach lubuskim i kujawsko-pomorskim od pewnego czasu grupę najlepszych sportowców wyłania specjalnie powoływana kapituła składającą się z osób świetnie znających lokalne realia sportowe i potrafiących wznieść się ponad popularność, stawiając jedynie na dorobek kandydatów. I pomimo wielkiego szacunku dla najpopularniejszych dyscyplin w danym regionie w pierwszej kolejności liczą się sukcesy sportowe. Ktoś powie, że Karolina Naja czy Beata Mikołajczyk nie zdobyły w ubiegłym roku medalu mistrzostw świata, zajmując w Mediolanie dwa razy czwarte miejsce. Zgoda, ale trzykrotnie stanęły na podium Mistrzostw Europy, zdobyły medal I Igrzysk Europejskich, ale przede wszystkim wywalczyły kwalifikację olimpijską. I w ich regionach nikt nie mógł poszczycić się takimi wynikami. Zapewne, gdyby czytelnicy wybierali najlepszych sportowców obie zajęłyby dalsze lokaty. W przypadku Wielkopolski, gdzie wyboru dokonują kibice, kajakarstwo jest z kolei bardzo popularne, a przede wszystkim „namacalne”, gdyż wszyscy zainteresowani często mogą oglądać najlepszych kajakarzy i najlepsze kajakarki na pięknym obiekcie Malta w Poznaniu – przekonuje Robert Borowy.

Ale w tym roku kajakarze byli również sprawcami dość nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Ogromną niespodzianką było przyznanie miana najlepszego sportowca w Opolu Piotrowi Kulecie. Opolskie od lat jest bastionem sztangistów i sportów walki. Tymczasem w tym roku przedstawiciele kapituły uznali, że miano najlepszego należy się kanadyjkarzowi AZS-u Politechnika Opole. To potwierdzenie tego, że na poziomie lokalnym wiedzą, co w sporcie piszczy i kwalifikacja olimpijska oraz brązowy medal Mistrzostw Świata w Mediolanie zdobyty przez Piotrka wspólnie z Marcinem Grzybowskim nie przeszedł bez echa.

W dolnośląskim a dokładnie w Jeleniej Górze kibice też zauważyli kajakarza i to dość nietypowego, bo Tomek Czaplicki to przedstawiciel kajakowego freestyle’u. W Polsce to ciągle dyscyplina dość „egzotyczna”. Tymczasem Tomek w 2015 zdobył Puchar Europy oraz medale Mistrzostw Świata i Europy. Ale w Jeleniej Górze docenili go za coś jeszcze. Tomek Czaplicki od lat popularyzuje freestyle i robi to chyba skutecznie.

Wyniki tegorocznego plebiscytu moim zdaniem pokazują, że freestyle kajakowy jest pozytywnie odbierany i coraz więcej ludzi wie, jak wygląda mój sport. Cieszy mnie to, że ludzie coraz chętniej przychodzą oglądać i kibicować nam, polskim kajakarzom freestyle’owym podczas imprez, które organizujemy w Polsce. W minionym roku odbyły się w naszym kraju Strawberry Kayak Games i Beaver River Games, które zgromadziły dużą widownię i przyniosły dużo emocji. Moim zdaniem wyniki plebiscytu świadczą też o tym, że obraliśmy dobry kierunek i chcemy nim dalej podążać – podsumował wyniki plebiscytu Tomek Czaplicki

Jak widać kajakarze ciągle mogą chodzić z wysoko podniesionym czołem. Najwierniejsi kibice oraz środowisko sportowe w swoich wyborach być może doceniają nie tylko to, co dany sportowiec zrobił w ostatnim roku, ale też to, co zrobił na przestrzeni wielu lat. Może wierzą też w to, że w przyszłości ich wybrańcy również nie zawiodą?

 

Beata Sokołowska-Kulesza