Wydrukuj

Rozmowa z Martą Walczykiewicz

Rozmowa z Martą Walczykiewicz, jedną z najbardziej utytułowanych polskich kajakarek, wielokrotną mistrzynią Europy i świata oraz pierwszą złotą medalistką I Igrzysk Europejskich w swoim koronnym dystansie K1 200 metrów, srebrną medalistką z ostatnich Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016, srebrną medalistką ostatnich Mistrzostw Świata w Szeged i brązową medalistką II Igrzysk Europejskich. Myślę, że gdyby ktoś Marcie zaproponował takie wyniki w tym sezonie przed jego rozpoczęciem, wzięłaby je w ciemno. Zeszły rok i początek sezonu nie należał do najszczęśliwszych, bo Marta wchodziła w sezon z dużym opóźnieniem spowodowanym kontuzją.

Marta jak oceniasz miniony sezon? Czy spodziewałaś się aż tak dobrych wyników?

Oceniam bardzo dobrze i bardzo pozytywnie. Od początku brązowy medal PŚ, nowy rekord życiowy na 500 m, brązowy medal Igrzysk Europejskich, wicemistrzostwo świata plus wywalczona kwalifikacja, a na zakończenie złoty medal mistrzostw Polski. Czego chcieć więcej po 3 miesiącach przerwy w treningach? Nie spodziewałam się aż takich. Medal z Igrzysk Europejskich dał mi dużo optymizmu na dalszą część sezonu, a odpowiednio dobrany plan przez trenera Tomasza Kryka zaowocował zdobyciem medalu MŚ i kwalifikacje olimpijską.

Czy po Twojej kontuzji nie ma śladu? Z Twoim zdrowiem mam nadzieję, że wszystko jest jak w najlepszym porządku?

Ślady są i będą, ale na szczęście nie ma już bólu. Stała praca fizjoterapeutów nad barkiem oraz moja własna, przynosi pozytywne efekty. Na razie, odpukać, omijają mnie choroby, a to najważniejsze.

Jak idą przygotowania do IO? Gdzie byłaś już na zgrupowaniach i jaką pracę zrobiliście do tej pory?

Przygotowania ruszyły pełną parą. Obóz w portugalskiej miejscowości Milfontes oraz we włoskim Livigno zleciały bardzo szybko, w fajnej atmosferze, a co najważniejsze były bardzo dobrze przepracowane. Pierwsze kilometry na wodzie i na „biegówkach” mam już za sobą. Mile wspominam również obóz w Zakopanem, który był naszym pierwszym już w październiku. Mimo, że nie przepadam za wspinaniem się po górach, będę go wspominać dość często z powodu pamiętnej wycieczki na Kozi Wierch.

Jakie stawiasz sobie cele na przyszły sezon? Czy wiecie już, gdzie będziecie startować w nadchodzącym sezonie? Gdzie będą priorytety, oprócz IO w Tokio oczywiście?

Jakie cele? Na pewno chciałabym bym być w dobrej formie, aby móc ponownie ścigać się z najlepszymi kajakarkami. Moim celem również jest to, aby wytrwać w zdrowiu przez cały sezon, bo jak będzie zdrowie, to resztę zrobię sama. Co będę startować i czy w ogóle pojadę na IO, to do tych decyzji jest jeszcze trochę czasu. Wszystko po kolei, czyli najpierw krajowe eliminacje.

Gdzie macie zaplanowane najbliższe obozy?

Już 2 stycznia wyjazd do Jakuszyc na 10 dni, chwila w domu i ruszamy do Portugalii na pierwsze w nowym roku kilometry. Tam spędzimy kolejne 3 obozy, aż do konsultacji w Wałczu.

A jak idą przygotowania do świąt?

Ciągle trwają, mało czasu już zostało, a ja zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę. Ale myślę, że jak zwykle zdążę. Zresztą najważniejszy jest czas spędzony z najbliższymi, w Kaliszu, moim rodzinnym mieście, oraz w Poznaniu. Nie mam jeszcze wszystkich prezentów, ciągle ich szukam. No i mam nadzieję, że starczy mi czasu, żeby upiec pierniczki.

Czego Tobie życzyć na ten nowy rok i sezon, oprócz zdrowia, bo to najważniejsze?

Myślę, że jednak przede wszystkim zdrowia. Ale przyda się też dużo szczęścia oraz tego wymarzonego wyścigu.

I tego Tobie życzymy. Marta dziękuję Tobie za rozmowę.

Rozmawiała: Beata Sokołowska-Kulesza

Foto: profil FB zawodniczki