Wydrukuj

2 medale, finał i 8 półfinałów

Złoty medal w C2 mixed i srebrny męskiej sztafety K1x3 oraz 9. miejsce w finale, to dorobek naszej reprezentacji z jakim wrócili z Mistrzostw Świata w slalomie kajakowym w Rio.

Te mistrzostwa dla naszej reprezentacji lepiej zacząć się nie mogły. Na olimpijskim torze w Rio de Janeiro już w pierwszym dniu zawodów Dariusz Popiela, Mateusz Polaczyk i Michał Pasiut sięgnęli po srebrny medal, przegrywając tylko z zawodnikami Wielkiej Brytanii. Na trzecim miejscu przypłynęli Czesi.

Bardzo cieszę się z medalu w drużynie, czym po raz kolejny pokazaliśmy nasz bardzo wysoki poziom i dwa razy na imprezie mistrzowskiej w tym sezonie stanęliśmy na drugim stopniu podium, a jak wiadomo drużynowe zmagania w K1 są niezwykle wyrównane i emocjonujące – mówił Dariusz Popiela.

Michał Pasiut dodaje – Cieszy również fakt, że wraz z Mateuszem i Darkiem powtórzyliśmy sukces z mistrzostw Europy. Nasz przejazd w zespole był bardzo pewny i czysty, co pozwoliło zająć bardzo wysoką drugą lokatę. To świetne uczucie stać na podium mistrzostw świata obok bardzo utytułowanych kolegów.

W kolejnym dniu zawodów startowały kajakarki i kanadyjkarze, apetyt na dobry wynik był coraz większy, wszyscy nasi reprezentanci, oprócz Przemysława Nowaka, już w pierwszej rundzie awansowali do półfinału. Potem było trochę gorzej i najbliżej finału był Grzegorz Hedwig, któremu zabrakła niecała sekunda do finałowej 10. Grzegorz ostatecznie w półfinale zajął 13. miejsce. Klaudia Zwolińska 14., Natalia Pacierpnik 18., Igor Sztuba 30.

W kolejnym dniu swoje starty indywidualne kontynuowali kajakarze i kanadyjkarki. Cała nasza trójka zakwalifikowała się w pierwszym przejeździe do półfinału. Mateusz Polaczyk zajmował 11. miejsce, Dariusz Popiela 22., a Michał Pasiut 26. Do finału z 2. miejsca awansował tylko Michał Pasiut. Dariusz Popiela skończył półfinał na 19. miejscu, Mateusz Polaczyk na 29.

Swój start w MŚ oceniam na bardzo udany. To pierwsze moje seniorskie mistrzostwa globu. Mimo to byłem w stanie udźwignąć presję, opanować stres i oddać dwa bardzo dobre przejazdy: półfinał i finał. W finale nie obyło się bez błędu (2 pkt. karne), który niestety pozbawił mnie lepszej końcowej pozycji i z tego właśnie powodu czuję lekki niedosyt. Jednak biorąc pod uwagę moje jeszcze stosunkowo małe doświadczenie w dużych imprezach tego typu, jestem bardzo zadowolony. Ogrom pracy włożony w przygotowania dał dobry efekt. Jestem pewny, że wielu startujących zawodników chciałoby zająć 9 m. Mam nadzieję, że konsekwencją w działaniach i ciężką pracą dołączę w przyszłości do kolekcji więcej medali ME i MŚ – mówi Michał Pasiut.

Start w Rio niestety nie był moim sukcesem. Pozostał duży niedosyt po starcie indywidualnym. Ten sezon pokazał po raz kolejny, iż mogę rywalizować z najlepszymi i walczyć o medale. W Liptovskim Mikulaszu przecież omal nie wygrałem pucharu, czego jeszcze żaden kajakarz w K1 nie osiągnął, więc są możliwości. Jednocześnie liczyłem się do ostatniego startu w K1 w generalce klasyfikacji pucharu, co świadczy o bardzo równym poziomie i powtarzalności. Na mistrzostwach wszystko wskazywało na bardzo dobrą dyspozycję, zrealizowałem w pełni założenia i dowiozłem zdrowie na start. Dałem z siebie wszystko, jednak nie było tej skuteczności, która była choćby w Liptovskim. Trzeba wyciągnąć wnioski z porażki, bo dla mnie to porażka bez dwóch zdań – skomentował swój start w K1 Dariusz Popiela.

Za to niespodziankę sprawili Aleksandra Stach i Marcin Pochwała w C2 mixed. W półfinale po kilku błędach zajmowali 3. miejsce. Na pierwszym miejscu z 5 sekundową przewagą, była osada Czeska, drugą pozycję zajmowali gospodarze. W finale jednak to nasza osada dyktowała warunki, wyprzedzając ubiegłorocznych mistrzów świata, osadę Francji i pomimo 2 punktów karnych, nikt nie wydarł im złota.

Bardzo pozytywnie oceniam całe mistrzostwa świata. Była to najważniejsza impreza w sezonie, do której się szczególnie przygotowaliśmy. W pierwszej kolejności skupiliśmy się na moim indywidualnym starcie w C1. Z bardzo dobrego dogrywkowego przejazdu udało mi się zakwalifikować do półfinału. Dwa dni później mnie i Marcina czekał start w C2 mixed. Po półfinale plasowaliśmy się na 3. pozycji, ale wiedzieliśmy, że w finale poprzeczka zawiśnie dużo wyżej. No i tak się stało, a dokładniej my to zrobiliśmy. Mimo 2 pkt karnych udało się nam objąć prowadzenie, wyprzedzając ubiegłorocznych mistrzów świata. Myślę, że w tym przejeździe po prostu nie zawiodła głowa i popłynęliśmy „swoje”. Następnego dnia czekał mnie jeszcze start w półfinale C1, mojej koronnej konkurencji. Kilka błędów na trasie i 6 pkt. karnych spowodowało, że nie byłam z przejazdu zadowolona i nie pozwoliło mi na wejście do finału – mówi Aleksandra Stach.

Ostatecznie Aleksandra Stach wśród kanadyjkarek zajęła 24. miejsce.

Mistrzostwo świata w C2 mixed, wicemistrzostwo świata w zespole kajakarzy, 8 półfinałów i 1 finał, należy uznać za udany start, choć z małym niedosytem. Podkreślić należy, że te wyniki uzyskane za rok ma MŚ w Urgell, które będą kwalifikacją olimpijską do Tokio, dawałyby nam 3 z 4 kwalifikacji olimpijskich. Więc nie jest źle, choć oczywiście apetyty były większe, ale to jest sport i dyspozycja dnia często decyduje o końcowym wyniku. Cóż, trzeba uznać, że w tym dniu rywale byli po prostu lepsi, ale też trzeba podkreślić, iż każdy ze startujących zawodników i zawodniczek w Rio w stosunku do ubiegłorocznych MŚ w Pau, uzyskał zdecydowanie lepsze wyniki, więc jest postęp i jestem przekonany, że za rok po kolejnym okresie konsekwentnej i mądrej pracy treningowej, w najważniejszej imprezie 4-lecia pomiędzy igrzyskami, czyli w MŚ, które będą kwalifikacją olimpijską do Tokio, uzyskamy komplet, czyli 4 kwalifikacje olimpijskie, kilka finałów i co najmniej 3 medale – podsumował mistrzostwa świata wiceprezes Bogusław Popiela.

BSK

Foto: Karol Malec