Wydrukuj

Wywiad z Dorotą Borowską

Dorota Borowska, to jedna z polskich nadziei na duże sukcesy w kobiecych kanadyjkach. Reprezentuje klub NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki, a jej trenerem jest Mariusz Szałkowski. Już ma spore sukcesy, a to miejmy nadzieję dopiero początek jej kariery sportowej. Na swoim koncie ma nie tylko medale z mistrzostw Polski, PŚ, ale też z imprez rangi ME, czy MŚ. Teraz czeka na swój upragniony, olimpijski.

Karierę zaczęła jako kajakarka, ale szybko porzuciła kajak na rzecz kanadyjki i z powodzeniem znalazła swoje miejsce w tej nowej wówczas konkurencji.

Jej międzynarodowa kariera zaczęła się w 2017 roku od złotego na 200 i srebrnego medalu na 500 w C1 Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Belgradzie.

W sezonie 2018 zdobyła srebrny w C2 i brązowy medal w C1 na 200 metrów MŚ seniorek w portugalskim Montemor-o-Velho, potem srebro europejskiego czempionatu seniorek C1 200 metrów w Belgradzie oraz srebro młodzieżowych mistrzostw Europy. Z II Igrzysk Europejskich, które były rozgrywane w Mińsku, przywiozła brązowy medal z C1 200 m.

W 2019 z Racic przywiozła 2 złote medale z Młodzieżowych Mistrzostw Europy w C1 i C2 z Sylwią Szczerbińską na dystansie 200 metrów. Tak samo udanie zakończyła Młodzieżowe Mistrzostwa Świata w Pitesti, gdzie w swojej koronnej konkurencji zdobyła również złoty medal, a wspólnie z Sylwią Szczerbińską srebrny w C2. Wywalczyła również kwalifikację olimpijską w C1 200 metrów zajmując 6. miejsce na Mistrzostwach Świata w Szeged.

To trudny rok nie tylko dla polskiego, ale też światowego sportu, jak wyglądały Twoje przygotowania przed ogłoszeniem kwarantanny?

Przed ogłoszeniem kwarantanny przebywałyśmy wraz z grupą kanadyjkarek na prawie dwumiesięcznym zgrupowaniu w Turcji. Tam szło wszystko w dobrym kierunku, odpowiednia temperatura i dość spokojny akwen pozwolił nam na wykonanie bardzo dużej pracy. Stoper pokazywał, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, tak samo ja to czułam, że jestem w dobrej dyspozycji. Po informacji, że kolejne państwa zamykają swoje granice wspólnie z trenerem i grupą podjęliśmy decyzję o skróceniu zgrupowania o dwa dni, dzięki temu uniknęliśmy przymusowej kwarantanny po przybyciu do domu.

Jakie uczucia towarzyszyły Ci kiedy dowiedziałaś się, że Igrzyska i wszystkie inne starty w tym też eliminacje krajowe i puchary świata, są zawieszone lub przełożone na termin późniejszy?

Może zacznę od imprezy, która miała być docelowa w tym roku, czyli IO. Informacja pojawiła się w takim momencie, w którym sama byłam zła na to, że nie możemy normalnie trenować. Temperatura i pogoda jaka utrzymywała się na przełomie marca i kwietnia nie sprzyjała dobremu przygotowaniu sprinterskiemu. Na dodatek obostrzenia, które rząd nam narzucał utrudniały wykonanie całej pracy. Gdy dowiedziałam się, że wszystkie imprezy są przesunięte lub odwołane byłam zła. Jednak wiedziałam, że nie jesteśmy w stanie przygotować się do IO będąc dwa miesiące w domu. Szczególnie dlatego, że pogoda nie sprzyjała do szybkiego pływania, w Turcji mieliśmy średnio 20 stopni. Jak wróciliśmy do domu brzegi wody były zamarznięte, a temperatura powietrza w najcieplejszym punkcie dnia wahała się między trzema, a dziesięcioma stopniami razem z deszczem i wiatrem.

Jak wyglądały Twoje treningi podczas kwarantanny, co robiłaś? Czy odnalazłaś się w tej nowej rzeczywistości?

Podczas kwarantanny moje treningi wyglądały tak: jeden raz dziennie dojeżdżaliśmy na wodę około 40 kilometrów w jedną stronę. Do swojej dyspozycji miałam również siłownię, a biegi realizowałam w terenie. Nie mogliśmy sobie pozwolić na ”trening w domu”, nie trenujemy fitnessu, czy crossfitu. Musieliśmy, a przede wszystkim chcieliśmy utrzymać maksymalnie jak największy kontakt z wodą. Uważałam, że jest to niesprawiedliwe, że taki sam zakaz dotyczy wyczynowych sportowców, dla których jest to szansa na lepsze życie, możliwość dumnego reprezentowania naszego kraju na arenie międzynarodowej, jak dla osób, które wychodzą pobiegać raz na tydzień. My wykonywaliśmy swoją pracę. W końcu, to my później będziemy rozliczani z naszej formy sportowej.

Czy znalazłaś też dobre strony kwarantanny?

Dwumiesięczny pobyt w domu pozwolił mi spędzić więcej czasu ze swoją rodziną. Jest to chyba jedyny plus tej całej sytuacji

Jak wyglądają Twoje treningi teraz po zniesieniu obostrzeń związanych z wyczynowym trenowaniem?

Właściwie nic się nie zmieniło, nadal robiłam to samo, co w trakcie trwania kwarantanny, jeździliśmy na wodę, pracowaliśmy na siłowni i biegaliśmy.

Dziękuję za wywiad, czego na koniec życzyć Tobie?

Tego co wszystkim, zdrowia i spokoju ducha.

Rozmawiała Beata Sokołowska-Kulesza

Fot.: Patrycja Langner