Wydrukuj

Nie samym sportem Popiela żyje

Doktorant w kajaku z nagrodą Polin. To najkrótsza charakterystyka tego co robi Dariusz Popiela. Jeden z najlepszych polskich kajakarzy górskich łączy ze sobą skrajnie różne pasje: Ciężki kajakowy trening, a do tego działalność prospołeczna w trudnym temacie, jakim jest upamiętnienie zagłady polskich żydów. Całość uzupełnia pisaniem doktoratu.

 

 


Zacznijmy jednak od sportu, bo z tego Darek jest najbardziej znany. Ubiegłoroczna rywalizacja pozostawiła w nim pewien niedosyt. Sukcesy owszem były, bowiem pierwsza część sezonu to super forma i srebrny medal na Pucharze Świata, Mistrzostwo Polski, medal w drużynie na ME. Były też jednak rozczarowania.

Rozczarowanie, to ME indywidualnie, na których miałem świetną dyspozycję i druga część sezonu. Kończymy z 3 medalami z dużych imprez: dwa w drużynie srebra ME i MŚ oraz srebro Pucharu Świata. Generalka Pucharu, 5. miejsce i ranking światowy na 9. Z jednej strony nawet ranking świadczy o awansie i dobrym sezonie, ale jednak czuję spory niedosyt, a to daje mi niezwykle dużą mobilizację do dalszego działania – powiedział po sezonie Dariusz Popiela.

W 2018 roku było jeszcze coś, o czym niewielu wie, a co sprawia, że Darka warto poznać też z innej strony. To pasja do historii, połączona ze społecznym zaangażowaniem. Od kilku lat działa w swoim rodzinnym mieście w stowarzyszeniu Sądecki Sztelt. W 2013 właśnie pieniądze z nagrody za zawody wstęgę Dunajca 1.500 złotych, przeznaczył na tablicę ku pamięci Jakuba Mullera strażnika pamięci Sądeckich Żydów. Odsłonięcie tablicy odbyło się w obecności rodziny Jakuba Mullera, prezydenta miasta, wtedy też Sztetl zaczął prężniej działać.

Organizujemy do dzisiaj rocznice likwidacji Sądeckiego Getta, jak i staramy się o obchodzenie takich rocznic w sąsiednich miejscowościach, więc te działania idą swoim naturalnym, już kilkuletnim trybem. To, co nowe, to projekt „Ludzie, nie liczby”, który nie sądziłem, że przerodzi się w tak duże przedsięwzięcie, jak w Krościenku. Okazało się, że można zrobić coś z niczego i z łąki zrobić miejsce pamięci na miarę naszych czasów z tablicami edukacyjnymi, pomnikiem, tak by ktoś, kto tam się pojawi, wyszedł z wiedzą na temat historii – mówi o swojej pasji Darek.

I właśnie projekt „Ludzie, nie liczby”, został zauważony nie tylko lokalnie. W 2018 roku Darek Popiela odebrał w Warszawie w Muzeum Żydów Polskich, nagrodę Polin. Jest to wyróżnienie przyznawane od 2015 roku dla osób, które swoimi działaniami chronią pamięć o polskich Żydach.

Tak, nagroda Polin 2018 była dla mnie zaszczytem. Kiedy pomyślę sobie, że w październiku ubiegłego roku po raz pierwszy wszedłem na cmentarz w Krościenku, a właściwie na łąkę, a 8 miesięcy później odbierałem nagrodę w Warszawie w budynku muzeum Polin, to aż nie do wiary. Zazwyczaj działania w obszarze pamięci o ofiarach zagłady nie odbywają się w świetle kamer i mediach – mówi o nagrodzie Darek.

Czy to sportowa natura, czy potrzeba dalszego edukowania innych o trudnej nierzadko historii polskich żydów, sprawiły, że Darek nagrodę Polin przeznaczył na kolejny etap projektu „Ludzie, nie liczby”.

Przeznaczyłem nagrodę na projekt w Grybowie, bo uznałem, że tak wspaniała nagroda z POLIN musi zostać spożytkowana w takim celu. Nadal zbieram pieniądze, ponieważ cały projekt, to koszt blisko 80 tys. zł. Dzięki temu upamiętnimy z imienia i nazwiska prawie 1700 osób na pomniku. Bo to jest charakterystyczne w moim projekcie, iż celem jest indywidualne imienne upamiętnienie ofiar Zagłady. Każdy może pomóc w zbiórce pieniędzy klikając na link: https://pomagam.pl/LudzieNieLiczby2– mówi Darek Popiela.

Planów na 2019 jest sporo, zarówno tych sportowych i poza sportowych. Sportowo to jeden z najważniejszych sezonów. Póki co, ciężka praca na zgrupowaniach w ciepłych klimatach, bo chociaż to kajakarstwo górskie, to jednak jest to ciągłe chlapanie się i większość górali trenuje w Australii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. A jak to wygląda u Darka Popieli?

Ja w tym roku zimować będę tradycyjnie w ZEA, szkoda, że nie z kadrą, no ale mi tu się nie nudzi, a budowanie formy przychodzi mi tu wyjątkowo dobrze. Więc przygotowania na całego, dużo zmian, dużo nowości. Wiele nowych technologii w treningu, ale o tym stopniowo, nie chcę wszystkiego zdradzać. Jedno jest pewne, to ma być forma życia, tak pracuję i tak podchodzę do tego sezonu – opowiada o przygotowaniach Dariusz Popiela.

Pierwsze ważne starty, to kwalifikacje do reprezentacji. Poza tym, jak najwięcej czasu między treningami chce spędzić z rodziną. Poza sportowo, to po wyróżnieniu POLIN jest w nim sporo pozytywnej energii do działania na rzecz pamięci o historii.

 Już rozpocząłem projekt w Grybowie, a w międzyczasie tworzę 3 kolejne. Czy projekt „Ludzie, nie liczby” ma szansę przerodzić się w coś systematycznego? Mocno wierzę, że tak. Założyłem fundację, by łatwiej i sprawniej móc działać. Do tego rozpoczynam starania o doktorat, więc jak to u mnie duże tempo i wiele na głowie, ale wtedy czuję się najlepiej – powiedział mi Darek.

BSK

Foto: D. Popiela