Polski Związek Kajakowy

  • Borowska.jpg
  • Tula_Czaplicki.jpg
  • belgrad3.jpg
  • DSC_1832.jpg
  • Paszek_Iskrzycka.jpg
  • tacen12.jpg

Polscy kajakarze znowu w Bełmeken

  • belmeken003
  • Setki kilometrów na dwóch tysiącach metrów. Kadra seniorów po wielu latach ponownie odkrywała zalety bułgarskiego Bełmeken. Zmieniła się reprezentacja i zmieniło się Bełmeken. Nie zmienił się powód, dla którego wybiera się to miejsce do treningu. Daleko od cywilizacji w spartańskich warunkach można skupić się wyłącznie na treningu.

    W góry Bułgarii pojechało 11 seniorów. Ośrodek, w którym w styczniu trenowali polscy kajakarze położony jest na wysokości 2050 metrów. Od początku towarzyszył im śnieg. Czasami było go nawet za dużo, ale organizatorzy szybko sobie z tą sytuacją radzili i bez problemów przygotowywali trasy biegowe. Ta część treningu była na tym zgrupowaniu bardzo ważna, choć jak przyznaje trener Mariusz Słowiński, na początku było ciężko.

    Najbardziej odczuwalny był pierwszy tydzień pracy. Nie byliśmy przyzwyczajeni do dużej wysokości. Po okresie aklimatyzacji panowie rozpędzili się zdecydowanie i widać było, że trening nie sprawia im trudności i wiedzą, w jakim celu przyjechali w wysokie góry – opowiada trener Mariusz Słowiński.

    Dlatego to, co było w założeniach udało się zrealizować. Dużo biegów na nartach, poszczególni zawodnicy przebiegli na nich około 370 kilometrów. Na tej wysokości zdecydowanie można powiedzieć, że to bardzo dobry wynik. Zawodnicy podnieśli swoje zdolności siłowe. Wzmocnili się na podstawowych ćwiczeniach (wyciskanie, dociąganie), ale nie tylko, ogólnie wzmocnili się siłowo. Basen dwa razy w tygodniu był uzupełnieniem całotygodniowej pracy oraz gry na sali gimnastycznej. Oczywiście nie obyło się bez gimnastyki i rozciągania po porannym rozruchu.

    W takim okresie trzeba dużo pracować. To była najlepiej wykonana praca w tym okresie. Koncentrowaliśmy się na rozwoju siły. Jestem zadowolony z postępów poszczególnych zawodników. Większość zrobiła zdecydowane postępy, ale nie sama siła jest wykładnikiem sukcesu w kajakarstwie. Choć na tym etapie zawodnicy pokazali, że są mocniejsi w stosunku do zeszłego roku o 5-10 kg. Zresztą ekipy, które tam trenowały, wykonywały podobną pracę, co my. Wszyscy biegali na nartach, ćwiczyli na siłowni, pływali na basenie – mówi trener kadry.

    A podpatrywać było, kogo. Po pierwsze Justyna Kowalczyk. Polska gwiazda biegów narciarskich właśnie też odkryła Bełmeken i to tam przygotowywała się do Igrzysk Olimpijskich w Pjongczang.

    Jak sama Justyna twierdziła, odkryła Bałmeken latem i sama się zastanawiała, kto się „nabierze” z polskich ekip i przyjedzie tu trenować zimą na wysokościach. Sama Justyna, to profesjonalistka w każdym calu. Sympatyczna i otwarta, bez wspólnego zdjęcia nie mogło się obyć – opisuje spotkanie z „królową nart” Mariusz Słowiński.

    Coś chyba jest na rzeczy w tym odkrywaniu ciekawych miejsc do treningu przez przedstawicieli kajakarstwa i słynną narciarkę. Od kilku lat na trasach biegowych w Livigno Justynę Kowalczyk spotykały kajakarki. Poza nią w Bełmeken nie zabrakło też kajakarzy i sportowców z innych krajów. Byli kajakarze z Litwy, Mołdawii, Bułgarii z Kirczewem (K1 1000 m – 6. miejsce MŚ Racice) oraz kanadyjkarze z Czech, z mistrzem świata Martinem Fuksą na czele. Pływacy, zapaśnicy, bokserzy oraz wioślarze z Białorusi. Ekip sporo, ale nie było problemów z obiektami. Nie tylko z nimi. W Bełmeken zmieniło się też podejście do sprawy, która dawniej pozostawiała sporo do życzenia. Wyżywienie.

    Wyżywienie naprawdę było dobre, nie było do czego się przyczepić. Każdego dnia pisaliśmy, co chcemy jeść na śniadanie, obiad i kolację. Więc nie było monotonii żywieniowej. Nasz fizjoterapeuta, pan Leszek Zaniewski, twierdzi, że dużo pod tym względem się zmieniło odkąd przyjeżdżali tu polscy kajakarze, oczywiście na plus – mógł stwierdzić po trzech tygodniach Mariusz Słowiński.

    Bełmeken pozostawiło też dobre wrażenie u zawodników, którzy jechali tam nie wiedząc, czego się spodziewać. No może poza tym, że poza ośrodkiem sportowym nic więcej wokół nie ma. Do najbliższej miejscowości było 40 kilometrów, a dojechać można było tylko taksówką. Jej koszt 70 euro, co zniechęcało do wyjazdów równie skutecznie jak odległość i zmęczenie po treningu.

    Głównym celem zgrupowania był trening narciarstwa biegowego. Trasy co prawda bywały raz w lepszym, raz w gorszym stanie, jednak udało się przejechać prawie 400 km. Trasy znajdowały się praktycznie pod oknem ośrodka, w którym mieszkaliśmy. Kolejnym dużym udogodnieniem był basen, który znajdował się na miejscu, dwie duże siłownie oraz sale gimnastyczne. Większość grupy przebywała pierwszy raz na takiej wysokości w warunkach hipoksji. Zdecydowanie się nie nudziło, chociaż było można już pod koniec odczuć zmęczenie materiału i nie chciało się już tam przebywać. Mi się bardzo tam podobało. Było dużo lepiej niż kanadyjkarze opowiadali, chociaż niby są lepsze miejsca w Europie – powiedział Bartosz Stabno.

    Po zgrupowaniu w Bełmeken zawodnicy zostali przebadani w Instytucie Sportu. Kolejnym etapem w przygotowaniach był obóz w portugalskim Sao Domingos i pierwsze kilometry na wodzie.

     

    BSK

     

    Foto: M.Słowiński/B.Stabno

    • belmeken001
    • belmeken002
    • belmeken003
    • belmeken004
    • belmeken005
    • belmeken006
    • belmeken007
    • belmeken008
    • belmeken009
    • belmeken010
    • belmeken011
    • belmeken012
    • belmeken013
    • belmeken014

    Sponsorzy








     

    Programy kajakowe

    Program edukacji kajakowej dla dzieci
    www.akademiakajakowa.pl
     


     
    Uwaga kluby kajakowe!
    Program wsparcia dla klubów

     Najczęściej zadawane pytania

     


     

    Obowiązkowy program dla stypendystów
    „Selfie z Gwiazdą Sportu”

     


    Rada ds. Kompetencji Sektora Sportowego

    Komunikat

     

    Kto nas odwiedza

    Odwiedza nas 113 gości oraz 0 użytkowników.